Schody przed budynkiem redakcji „Gościa Niedzielnego” są wyśmienitym punktem obserwacyjnym.
Ruchliwa ulica, chodnik, plac przed katedrą – jest co obserwować. I kogo. Stałem kiedyś na tychże schodach, czekając na kolegę, podczas gdy chodnikiem przed redakcją przechodziło dziecko. Kruszynka taka, mała, chudziutka dziewczynka z ogromnym tornistrem. Wielkim niemalże jak ona. Ciężkim tak, że pochylała się do przodu, jak Pan Jezus pod krzyżem. Sapiąc i dysząc, niosła ten swój rezerwuar wiedzy na plecach, a mnie się niewiasty płaczące z drogi krzyżowej przypomniały, bo akurat w tym miejscu i o tej porze nad tym dzieckiem zapłakać należało. – Gdybyś tu wcześniej przyszedł – powiedziałem do kolegi – zobaczyłbyś coś, co nadawałoby się na zdjęcie roku. Biedne małe dziecko osaczone przez system stworzony przez dorosłych…
Schody przed budynkiem redakcji „Gościa Niedzielnego” są wyśmienitym punktem obserwacyjnym.
Ruchliwa ulica, chodnik, plac przed katedrą – jest co obserwować. I kogo. Stałem kiedyś na tychże schodach, czekając na kolegę, podczas gdy chodnikiem przed redakcją przechodziło dziecko. Kruszynka taka, mała, chudziutka dziewczynka z ogromnym tornistrem. Wielkim niemalże jak ona. Ciężkim tak, że pochylała się do przodu, jak Pan Jezus pod krzyżem. Sapiąc i dysząc, niosła ten swój rezerwuar wiedzy na plecach, a mnie się niewiasty płaczące z drogi krzyżowej przypomniały, bo akurat w tym miejscu i o tej porze nad tym dzieckiem zapłakać należało. – Gdybyś tu wcześniej przyszedł – powiedziałem do kolegi – zobaczyłbyś coś, co nadawałoby się na zdjęcie roku. Biedne małe dziecko osaczone przez system stworzony przez dorosłych…
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.