Nowy numer 43/2020 Archiwum
    Nowy numer 43/2020 Archiwum

Odlatują kolorowe ptaki przejdź do galerii

W strugach deszczu pielgrzymi ŚDM wracali dziś z Krakowa do swoich krajów. W centrum miasta szalała burza i biły pioruny.

Milionowe tłumy docierały 31 lipca z Campus Misericordiae różnymi drogami. Jednych odwoziły podstawione autobusy, inni szli do końcówek miejskich linii komunikacyjnych w Bieżanowie, Nowej Hucie i Małym Płaszowie, a stamtąd, specjalnymi liniami korytarzowymi, dojeżdeżali do centrum miasta. Większość jednak szła pieszo. Byli też tacy, którzy zrezygnowali z wyjazdu do Brzegów i w małych grupkach wracają do domów indywidualnie.

- Odlatują już te kolorowe ptaki. Będzie mi ich brakowało - powiedziała z sentymentem na widok pielgrzymów w różnokolorowych strojach Janina Melech  Krakowa.

Powrotowi nie sprzyjały warunki atmosferyczne. Po południu nad centrum Krakowa, w tym w okolicach Dworca Głównego PKP, rozszalała się burza. Lały strugi deszczu i biły pioruny, utrudniając powrót pielgrzymom.

- My się tym nie przejmujemy. To niebo znów nas chrzci po wysłuchaniu słów papieża w Brzegach - mówiła grupa Niemców idąca do pociągu.

- Co tam deszcz! Wywozimy stąd niezapomniane wrażenia duchowe - powiedział Alejandro z Meksyku.

Wśród deszczu szedł też prosto z Brzegów amerykański kapucyn z Waszyngtonu. - Nie wyjeżdżam jeszcze dzisiaj z powrotem. Chcę pobyć trochę z moim polskimi współbraćmi. Idę teraz do ich klasztoru przy ul. Loretańskiej. A deszcz niech sobie pada - powiedział o. Brian.

Widać było też grupy z Portugalii, Hiszpanii, Republiki Południowej Afryki, Anglii, Portoryko i Angoli. Niektórzy szli jeszcze do Rynku Głównego, by pomodlić się w kościele Mariackim, a potem kupić pamiątki w Sukiennicach. Inni zachodzili do wylotu Brackiej, na ul. Franciszkańską, by jeszcze zobaczyć papieża. Przy ul. Siennej ustawiono specjalne monidło z papieżem Franciszkiem. Wycięte miejsce obok papieża pielgrzymi wypełniali swoimi twarzami i robili sobie zdjęcia.

- Zapamiętam dobrze wasz kraj, Kraków i życzliwych, pobożnych ludzi, jakich tu spotkałam - powiedziała Ludmiła, katoliczka z Odessy.

Część pielgrzymów szła od razu w kierunku Dworca Głównego PKP. By uniknąć nadmiernego tłoku, jaki panował na kolei w trakcie przybywania pielgrzymów do Krakowa, utworzono 2 strefy buforowe, gdzie wpuszczało się naraz maximum 1200 osób. Stamtąd byli powoli kierowani ku peronom.

Dzisiejszego popołudnia i w nocy drogą kolejową może opuścić Kraków ok. pół miliona pielgrzymów. Inni będą wracać autobusami i samolotami. Powrót będzie się odbywał stopniowo. Niektóre grupy będą wyjeżdżały w poniedziałek i wtorek 1 i 2 sierpnia.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Odlatują kolorowe ptaki przejdź do galerii

W strugach deszczu pielgrzymi ŚDM wracali dziś z Krakowa do swoich krajów. W centrum miasta szalała burza i biły pioruny.

Milionowe tłumy docierały 31 lipca z Campus Misericordiae różnymi drogami. Jednych odwoziły podstawione autobusy, inni szli do końcówek miejskich linii komunikacyjnych w Bieżanowie, Nowej Hucie i Małym Płaszowie, a stamtąd, specjalnymi liniami korytarzowymi, dojeżdeżali do centrum miasta. Większość jednak szła pieszo. Byli też tacy, którzy zrezygnowali z wyjazdu do Brzegów i w małych grupkach wracają do domów indywidualnie.

- Odlatują już te kolorowe ptaki. Będzie mi ich brakowało - powiedziała z sentymentem na widok pielgrzymów w różnokolorowych strojach Janina Melech  Krakowa.

Powrotowi nie sprzyjały warunki atmosferyczne. Po południu nad centrum Krakowa, w tym w okolicach Dworca Głównego PKP, rozszalała się burza. Lały strugi deszczu i biły pioruny, utrudniając powrót pielgrzymom.

- My się tym nie przejmujemy. To niebo znów nas chrzci po wysłuchaniu słów papieża w Brzegach - mówiła grupa Niemców idąca do pociągu.

- Co tam deszcz! Wywozimy stąd niezapomniane wrażenia duchowe - powiedział Alejandro z Meksyku.

Wśród deszczu szedł też prosto z Brzegów amerykański kapucyn z Waszyngtonu. - Nie wyjeżdżam jeszcze dzisiaj z powrotem. Chcę pobyć trochę z moim polskimi współbraćmi. Idę teraz do ich klasztoru przy ul. Loretańskiej. A deszcz niech sobie pada - powiedział o. Brian.

Widać było też grupy z Portugalii, Hiszpanii, Republiki Południowej Afryki, Anglii, Portoryko i Angoli. Niektórzy szli jeszcze do Rynku Głównego, by pomodlić się w kościele Mariackim, a potem kupić pamiątki w Sukiennicach. Inni zachodzili do wylotu Brackiej, na ul. Franciszkańską, by jeszcze zobaczyć papieża. Przy ul. Siennej ustawiono specjalne monidło z papieżem Franciszkiem. Wycięte miejsce obok papieża pielgrzymi wypełniali swoimi twarzami i robili sobie zdjęcia.

- Zapamiętam dobrze wasz kraj, Kraków i życzliwych, pobożnych ludzi, jakich tu spotkałam - powiedziała Ludmiła, katoliczka z Odessy.

Część pielgrzymów szła od razu w kierunku Dworca Głównego PKP. By uniknąć nadmiernego tłoku, jaki panował na kolei w trakcie przybywania pielgrzymów do Krakowa, utworzono 2 strefy buforowe, gdzie wpuszczało się naraz maximum 1200 osób. Stamtąd byli powoli kierowani ku peronom.

Dzisiejszego popołudnia i w nocy drogą kolejową może opuścić Kraków ok. pół miliona pielgrzymów. Inni będą wracać autobusami i samolotami. Powrót będzie się odbywał stopniowo. Niektóre grupy będą wyjeżdżały w poniedziałek i wtorek 1 i 2 sierpnia.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się