Nowy numer 42/2020 Archiwum
    Nowy numer 42/2020 Archiwum

Śpiewa dla papieża i milionów

Krysia właśnie zdała maturę, dostała się na politechnikę i pojechała do Krakowa.

Znają ją dobrze mieszkańcy miasta. Pochodzi z Jerzego, chodzi na Mszę św. do adoracyjnego, w niedzielę odwiedza elżbietanki, na Skałkach rządzi w kaplicy, a nierzadko ma zastępstwa w Chrystusie Królu. Jest rozrywana, bo jest organistką.

- Jednak na ŚDM jestem sopranem - mówi Krysia Michalak z Dzierżoniowa. Jest jedną z 320 osób tworzących chór ŚDM w Krakowie.

Link zgłoszenia do chóru dostała od kolegi, Pawła Baczmańskiego, który chciał znaleźć się w orkiestrze ŚDM. Jednak z powodu wieku, ten utalentowany wiolonczelista nie dostał się do orkiestry, ale Krysia na przesłuchaniu w październiku 2015 r. wypadała tak dobrze, że miejsce wśród młodych śpiewaków z całej Polski, miała zapewnione.

Próby nie były zbyt częste. Od marca raz w miesiącu na weekend zjeżdżali się wszyscy do Łagiewnik i tam pod okiem Miłosiernego ćwiczyli pieśni i piosenki zaplanowane na poszczególne celebracje ŚDM.

- Dopiero na tydzień przed rozpoczęciem ŚDM zjechaliśmy do Krakowa na stałe i zaczęła się praca trwająca czasami po dwanaście godzin dziennie - relacjonuje Krysia. - Jednak od początku była to czysta przyjemność, ponieważ ludzie z którymi pracujemy i ci, którzy tworzą orkiestrę i chór są po prostu rewelacyjni - wspomina i wymienia dyrygentów, z którymi pracują: o. Dawid Kusz, Bartłomiej Karwański (ten od Lednicy), Janusz Wierzgacz, Adam Sztaba.

Krysia jest przekonana, że dzięki wierze, bo nie chodzi tylko talent, stworzyli wspólnotę. - Wydawałoby się, że jesteśmy zbieraniną z całej Polski - nieprawda. - zapewnia gorliwie. - Więzi jakie się między nami utworzyły, atmosfera podczas prób i samego ŚDM, wszystko to jest zanurzone w miłości do Chrystusa. I nie jest to egzaltacja, ale fakt - dodaje a przytakuje jej Eliza z Siedlec, przyjaciółka Krysi, dziewczyna z którą polubiły się i rozumieją się od pierwszego spotkania.

Aranżacje muzyczne podczas ŚDM bardzo wysoko oceniają nie tylko sami uczestnicy, ale i specjaliści od muzyki. Zaskakujące, nowatorskie i pełne Ducha pobudzają do modlitwy, wyzwalają entuzjazm i prowokują do radości. - Jednak dla nas, to jest coś więcej i tak ważne, że nie chcemy, żeby po ŚDM chór się rozwiązał. Myślimy jak ten projekt przedłużyć. Na razie zaproszeni jesteśmy na Lednicę - podsumowuje Krysia.

Drugą osobą  z diecezji świdnickiej śpiewającą w chórze ŚDM jest Dominik  Kozłowski z Owiesna, który właśnie dostał się na dyrygenturę symfoniczną.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Śpiewa dla papieża i milionów

Krysia właśnie zdała maturę, dostała się na politechnikę i pojechała do Krakowa.

Znają ją dobrze mieszkańcy miasta. Pochodzi z Jerzego, chodzi na Mszę św. do adoracyjnego, w niedzielę odwiedza elżbietanki, na Skałkach rządzi w kaplicy, a nierzadko ma zastępstwa w Chrystusie Królu. Jest rozrywana, bo jest organistką.

- Jednak na ŚDM jestem sopranem - mówi Krysia Michalak z Dzierżoniowa. Jest jedną z 320 osób tworzących chór ŚDM w Krakowie.

Link zgłoszenia do chóru dostała od kolegi, Pawła Baczmańskiego, który chciał znaleźć się w orkiestrze ŚDM. Jednak z powodu wieku, ten utalentowany wiolonczelista nie dostał się do orkiestry, ale Krysia na przesłuchaniu w październiku 2015 r. wypadała tak dobrze, że miejsce wśród młodych śpiewaków z całej Polski, miała zapewnione.

Próby nie były zbyt częste. Od marca raz w miesiącu na weekend zjeżdżali się wszyscy do Łagiewnik i tam pod okiem Miłosiernego ćwiczyli pieśni i piosenki zaplanowane na poszczególne celebracje ŚDM.

- Dopiero na tydzień przed rozpoczęciem ŚDM zjechaliśmy do Krakowa na stałe i zaczęła się praca trwająca czasami po dwanaście godzin dziennie - relacjonuje Krysia. - Jednak od początku była to czysta przyjemność, ponieważ ludzie z którymi pracujemy i ci, którzy tworzą orkiestrę i chór są po prostu rewelacyjni - wspomina i wymienia dyrygentów, z którymi pracują: o. Dawid Kusz, Bartłomiej Karwański (ten od Lednicy), Janusz Wierzgacz, Adam Sztaba.

Krysia jest przekonana, że dzięki wierze, bo nie chodzi tylko talent, stworzyli wspólnotę. - Wydawałoby się, że jesteśmy zbieraniną z całej Polski - nieprawda. - zapewnia gorliwie. - Więzi jakie się między nami utworzyły, atmosfera podczas prób i samego ŚDM, wszystko to jest zanurzone w miłości do Chrystusa. I nie jest to egzaltacja, ale fakt - dodaje a przytakuje jej Eliza z Siedlec, przyjaciółka Krysi, dziewczyna z którą polubiły się i rozumieją się od pierwszego spotkania.

Aranżacje muzyczne podczas ŚDM bardzo wysoko oceniają nie tylko sami uczestnicy, ale i specjaliści od muzyki. Zaskakujące, nowatorskie i pełne Ducha pobudzają do modlitwy, wyzwalają entuzjazm i prowokują do radości. - Jednak dla nas, to jest coś więcej i tak ważne, że nie chcemy, żeby po ŚDM chór się rozwiązał. Myślimy jak ten projekt przedłużyć. Na razie zaproszeni jesteśmy na Lednicę - podsumowuje Krysia.

Drugą osobą  z diecezji świdnickiej śpiewającą w chórze ŚDM jest Dominik  Kozłowski z Owiesna, który właśnie dostał się na dyrygenturę symfoniczną.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się