Nowy numer 44/2020 Archiwum
    Nowy numer 44/2020 Archiwum

Brzegi coraz bliżej

W Brzegach rozpoczyna się kulminacyjny moment ŚDM, spotkanie z Chrystusem podczas czuwania modlitewnego.

Od rana jest bardzo ciepło, młodzież skrupulatnie przygotowała się do modlitwy i medytacji, które mają potrwać całą noc. Każdy zabrał ze sobą prowiant, wodę, karimatę, płaszcz przeciwdeszczowy, śpiwór, nakrycie głowy.

Poszukiwanie prawdziwego źródła Miłosierdzia będzie bez wątpienia bardzo wymagające. Młodzi jednak nie przejmują się zmęczeniem, tym bardziej, że wielu poświęciło już bardzo wiele, żeby dotrzeć do Krakowa. Niektórzy przebyli tysiące kilometrów. Wykorzystane zostały różne środki transportu. Liczne grupy, podobnie jak nowosolska młodzież, przyszły na piechotę, pokonując setki kilometrów.

Wśród młodzieży panuje przekonania, że spędzenie nocy pod gwiazdami na Campus Misericordie, będzie szansą na spotkanie z żywym Bogiem i poszukiwaniem Kościoła zgromadzonego na modlitwie lekarstwa na problemy współczesności. Przewodnikami czuwania będą św. Jan Paweł II, św. s. Faustyna i papież Franciszek, prorok posłany przez Boga.

– Zaufałem, wyruszyłem w drogę i mam już parę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, wiem, po co przyszedłem na ŚDM. Czas przed rozpoczęciem spotkania w Krakowie już był bardzo wyjątkowy. Nie mogłem wyjść z cała grupą z Nowej Soli do Krakowa, przyłączyłem się w połowie drogi. Ale było to bardzo potrzebne, w tym czasie dużo rozmawiałem ze swoim dziadkiem na temat wiary, wspólnie słuchaliśmy konferencji o. Szustaka i myślę, że był to początek drogi nawrócenia dziadka. Jestem niezwykle szczęśliwy. W drodze na spotkanie z Miłosiernym Chrystusem, z papieżem Franciszkiem, z młodzieżą świata, każdy z nas przeżywał moment oczyszczenia, płakaliśmy ze szczęścia i na mnie też przyszedł taki moment. Całkowicie rozkleiłem się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Zrozumiałem, po co Jezus dla nas przeszedł, jak mocno otacza nas miłością. Uświadomiłem sobie, że długo musiałem odkrywać, kim naprawdę jest Bóg. A jest niezwykle wyrozumiały i przebacza wszystko podczas szczerej spowiedzi i nie pamięta grzechów. To jest niezwykłe! – powiedział Szymon Xaysombath z Nowej Soli.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Brzegi coraz bliżej

W Brzegach rozpoczyna się kulminacyjny moment ŚDM, spotkanie z Chrystusem podczas czuwania modlitewnego.

Od rana jest bardzo ciepło, młodzież skrupulatnie przygotowała się do modlitwy i medytacji, które mają potrwać całą noc. Każdy zabrał ze sobą prowiant, wodę, karimatę, płaszcz przeciwdeszczowy, śpiwór, nakrycie głowy.

Poszukiwanie prawdziwego źródła Miłosierdzia będzie bez wątpienia bardzo wymagające. Młodzi jednak nie przejmują się zmęczeniem, tym bardziej, że wielu poświęciło już bardzo wiele, żeby dotrzeć do Krakowa. Niektórzy przebyli tysiące kilometrów. Wykorzystane zostały różne środki transportu. Liczne grupy, podobnie jak nowosolska młodzież, przyszły na piechotę, pokonując setki kilometrów.

Wśród młodzieży panuje przekonania, że spędzenie nocy pod gwiazdami na Campus Misericordie, będzie szansą na spotkanie z żywym Bogiem i poszukiwaniem Kościoła zgromadzonego na modlitwie lekarstwa na problemy współczesności. Przewodnikami czuwania będą św. Jan Paweł II, św. s. Faustyna i papież Franciszek, prorok posłany przez Boga.

– Zaufałem, wyruszyłem w drogę i mam już parę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania, wiem, po co przyszedłem na ŚDM. Czas przed rozpoczęciem spotkania w Krakowie już był bardzo wyjątkowy. Nie mogłem wyjść z cała grupą z Nowej Soli do Krakowa, przyłączyłem się w połowie drogi. Ale było to bardzo potrzebne, w tym czasie dużo rozmawiałem ze swoim dziadkiem na temat wiary, wspólnie słuchaliśmy konferencji o. Szustaka i myślę, że był to początek drogi nawrócenia dziadka. Jestem niezwykle szczęśliwy. W drodze na spotkanie z Miłosiernym Chrystusem, z papieżem Franciszkiem, z młodzieżą świata, każdy z nas przeżywał moment oczyszczenia, płakaliśmy ze szczęścia i na mnie też przyszedł taki moment. Całkowicie rozkleiłem się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Zrozumiałem, po co Jezus dla nas przeszedł, jak mocno otacza nas miłością. Uświadomiłem sobie, że długo musiałem odkrywać, kim naprawdę jest Bóg. A jest niezwykle wyrozumiały i przebacza wszystko podczas szczerej spowiedzi i nie pamięta grzechów. To jest niezwykłe! – powiedział Szymon Xaysombath z Nowej Soli.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się