Nowy numer 44/2020 Archiwum
    Nowy numer 44/2020 Archiwum

To oni niosą Chrystusa młodym

Wrocławscy diakoni i klerycy pomagają na ŚDM w Krakowie przy liturgii. To nowe doświadczenie i okazja, by zobaczyć jak ludzie z całego świata traktują chwilę przyjęcia Ciała Pana Jezusa.

- Jako diakoni przede wszystkim jesteśmy tutaj potrzebni na liturgii, szczególnie podczas Komunii Świętej. Niektórzy z nas przyjechali do Krakowa, by pomóc konkretnym grupom parafialnym z archidiecezji wrocławskiej - mówi dk Tomasz Kowalski.

Przekrój zajęć na ŚDM mają więc bardzo szeroki, ale najważniejsze zadanie stoi przed nimi podczas uroczystości centralnych, kiedy wychodzą z Najświętszym Sakramentem w ten wielosettysięczny tłum różnych narodowości. Udzielanie Komunii Świętej podczas takiego wydarzenia znacząco różni się od tej codziennej posługi w kościołach.

- Tutaj nowość spotyka nas już na samym początku. Musimy być ok. 3 godziny przed rozpoczęciem liturgii na miejscu, że tak powiem - w gotowości bojowej. Szafarze nadzwyczajni z Krakowa nas instruują, którędy trzeba pójść. Każdy z nas dostaje pomocnika z parasolem do ewentualnej ochrony przed deszczem - tłumaczy dk Tomasz z Wrocławia.

Tak posługa może być wyczerpująca, ale jak stwierdza wrocławski alumn, przy Panu Jezusie ciężko jest się zmęczyć.

- Zmęczenie przychodzi dopiero po wykonaniu zadania. Nie czujemy stresu, ale ciekawość nowego doświadczenia. Widzimy tyle nowych twarzy z całego świata a wraz z nimi różne reakcje pielgrzymów na tę ważną chwilę Eucharystii, kiedy Bóg przychodzi do nas namacalnie - wyjaśnia ks. dk T. Kowalski.

Buduje go postawa wzruszenia u młodych, którzy ze łzami w oczach przystępują do Komunii Świętej i klękają, by pokazać cześć dla Najświętszego Sakramentu. Bywają jednak różne sposoby przyjęcia Pana Jezusa.

- Ci wierni, z którymi ja miałem do czynienia, w zdecydowanej większości - ok. 70 proc. - przyjmowali Komunię Świętą na rękę. Po akcencie w odpowiedzi „amen” możemy wyczuć, czy ktoś jest z Polski, czy zza granicy. Polacy przyjmowali bezpośrednio Pana Jezusa do ust. Dużo ludzi z tej grupy klękało. Jednak w tym przypadku nasza tradycja mocno się trzyma. Natomiast obcokrajowcy (często mieli przy sobie flagi, emblematy narodowe, więc łatwo było rozpoznać, z jakiego kraju są) przyjmowali na rękę - mówi wrocławski diakon.

Sam zdecydowanie jest zwolennikiem przyjmowania Ciała Pańskiego do ust ze względu na cześć do tego, co jest największym skarbem Kościoła.

- Kapłani i wszyscy szafarze nadzwyczajni z wielkim szacunkiem i powagą przygotowują się do tego momentu, kiedy mogą wziąć Boga we własne dłonie. A ludzie nie są uwrażliwienia na to, że dotykali największej świętości i największej tajemnicy, jaką mamy tutaj na ziemi. Np. wycierają po przyjęciu Pana Jezusa rękę w spodnie. To nie jest dla nas radosny widok - spostrzega dk Tomasz.

Jego zdaniem ta wrażliwość, która została udzielona szafarzom i kapłanom, to czego zostali nauczeni w seminarium czy na kursach przygotowujących powinno być także przekazywane ludziom, którzy przyjmują Komunię Świętą na rękę.

Diakon Tomasz pierwszy raz uczestniczy w Światowych Dniach Młodzieży i już wie, że musi minąć trochę czasu, zanim wszystkie wrażenia do niego na dobre dotrą.

- Tak miałem tylko raz w życiu, gdy byłem w Ziemi Świętej. Wielość bodźców, które do mnie teraz dochodzą, sprawia, że nie jestem w stanie jako człowiek wszystkiego przyswoić. Dlatego zapisuję sobie, co tylko mogę, by potem móc się tym dzielić - podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

To oni niosą Chrystusa młodym

Wrocławscy diakoni i klerycy pomagają na ŚDM w Krakowie przy liturgii. To nowe doświadczenie i okazja, by zobaczyć jak ludzie z całego świata traktują chwilę przyjęcia Ciała Pana Jezusa.

- Jako diakoni przede wszystkim jesteśmy tutaj potrzebni na liturgii, szczególnie podczas Komunii Świętej. Niektórzy z nas przyjechali do Krakowa, by pomóc konkretnym grupom parafialnym z archidiecezji wrocławskiej - mówi dk Tomasz Kowalski.

Przekrój zajęć na ŚDM mają więc bardzo szeroki, ale najważniejsze zadanie stoi przed nimi podczas uroczystości centralnych, kiedy wychodzą z Najświętszym Sakramentem w ten wielosettysięczny tłum różnych narodowości. Udzielanie Komunii Świętej podczas takiego wydarzenia znacząco różni się od tej codziennej posługi w kościołach.

- Tutaj nowość spotyka nas już na samym początku. Musimy być ok. 3 godziny przed rozpoczęciem liturgii na miejscu, że tak powiem - w gotowości bojowej. Szafarze nadzwyczajni z Krakowa nas instruują, którędy trzeba pójść. Każdy z nas dostaje pomocnika z parasolem do ewentualnej ochrony przed deszczem - tłumaczy dk Tomasz z Wrocławia.

Tak posługa może być wyczerpująca, ale jak stwierdza wrocławski alumn, przy Panu Jezusie ciężko jest się zmęczyć.

- Zmęczenie przychodzi dopiero po wykonaniu zadania. Nie czujemy stresu, ale ciekawość nowego doświadczenia. Widzimy tyle nowych twarzy z całego świata a wraz z nimi różne reakcje pielgrzymów na tę ważną chwilę Eucharystii, kiedy Bóg przychodzi do nas namacalnie - wyjaśnia ks. dk T. Kowalski.

Buduje go postawa wzruszenia u młodych, którzy ze łzami w oczach przystępują do Komunii Świętej i klękają, by pokazać cześć dla Najświętszego Sakramentu. Bywają jednak różne sposoby przyjęcia Pana Jezusa.

- Ci wierni, z którymi ja miałem do czynienia, w zdecydowanej większości - ok. 70 proc. - przyjmowali Komunię Świętą na rękę. Po akcencie w odpowiedzi „amen” możemy wyczuć, czy ktoś jest z Polski, czy zza granicy. Polacy przyjmowali bezpośrednio Pana Jezusa do ust. Dużo ludzi z tej grupy klękało. Jednak w tym przypadku nasza tradycja mocno się trzyma. Natomiast obcokrajowcy (często mieli przy sobie flagi, emblematy narodowe, więc łatwo było rozpoznać, z jakiego kraju są) przyjmowali na rękę - mówi wrocławski diakon.

Sam zdecydowanie jest zwolennikiem przyjmowania Ciała Pańskiego do ust ze względu na cześć do tego, co jest największym skarbem Kościoła.

- Kapłani i wszyscy szafarze nadzwyczajni z wielkim szacunkiem i powagą przygotowują się do tego momentu, kiedy mogą wziąć Boga we własne dłonie. A ludzie nie są uwrażliwienia na to, że dotykali największej świętości i największej tajemnicy, jaką mamy tutaj na ziemi. Np. wycierają po przyjęciu Pana Jezusa rękę w spodnie. To nie jest dla nas radosny widok - spostrzega dk Tomasz.

Jego zdaniem ta wrażliwość, która została udzielona szafarzom i kapłanom, to czego zostali nauczeni w seminarium czy na kursach przygotowujących powinno być także przekazywane ludziom, którzy przyjmują Komunię Świętą na rękę.

Diakon Tomasz pierwszy raz uczestniczy w Światowych Dniach Młodzieży i już wie, że musi minąć trochę czasu, zanim wszystkie wrażenia do niego na dobre dotrą.

- Tak miałem tylko raz w życiu, gdy byłem w Ziemi Świętej. Wielość bodźców, które do mnie teraz dochodzą, sprawia, że nie jestem w stanie jako człowiek wszystkiego przyswoić. Dlatego zapisuję sobie, co tylko mogę, by potem móc się tym dzielić - podsumowuje.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się