Nowy numer 44/2020 Archiwum
    Nowy numer 44/2020 Archiwum

Spotkanie ojca z dziećmi

Niezwykła wymowa oraz wyjątkowa spontaniczność i bezpośredniość - tak w skrócie opisywali w piątek pielgrzymi spotkania papieża z wiernymi w oknie papieskim krakowskiej kurii.

Plac przed Pałacem Arcybiskupów Krakowskich przy Franciszkańskiej 3 zapełniał się 29 lipca już od godzin południowych.

- Jesteśmy tu od dwunastej. Wczoraj nam się nie udało, więc dziś przybyliśmy odpowiednio wcześniej. Mamy nadzieję, że to spotkanie zapadnie w pamięć zwłaszcza naszym dzieciom, które są z nami i radośnie czekają na papieża, wymachując chorągiewkami - opisała Aneta Zdziebło z Buska Zdroju.

- Bardzo się cieszę, że zobaczę papieża - mam nadzieję, że znów się uśmiechnie do mnie jak w Częstochowie - dodała jej córka Sara.

- Bardzo długo czekałam na ten moment. Nigdy nie miałam okazji z bliska zobaczyć papieża. Dziś przyjechaliśmy z moim chłopakiem aż z Włocławka. Jednak oboje myślimy, że warto było się tak poświęcić - powiedziała Natalia Szymańska.

Jak podkreślił obecny na placu o. Teofil z Góry św. Anny spotkania z papieżem przy ul. Franciszkańskiej mają niesamowitą wymowę duchową.

-Tu czuje się niezwykłą obecność ojca, który wychodzi do swoich dzieci. To już chyba zostanie taką naszą polską tradycją - obojętnie jaki papież do nas przyjedzie - ocenił franciszkanin.

Z kolei Aleksandra Głowacka, która pod Okno Papieskie przychodziła zarówno za czasów Jana Pawła II i Benedykta XVI wskazała, że dla niej istotne jest to, że przekaz z tego miejsca jest niezwykle bezpośredni.

- On trafia do człowieka. Ludzie przychodzą tutaj ze swoimi intencjami, potrzebami, na które tak celnie i spontanicznie odpowiada każdy Ojciec Święty - powiedziała krakowianka.

Pomimo tego, że w części placu nagłośnienie nie działało odpowiednio i pielgrzymi nie mogli usłyszeć całego przemówienia papieża, nie zmniejszyło to ich radości z wydarzenia.

- Zupełnie mi to nie przeszkadzało - jego widok tutaj jest czymś zupełnie innym niż transmisja w telewizji czy z daleka na telebimie podczas oficjalnych wydarzeń. Opłacało się tutaj przyjść kilka godzin wcześniej - stwierdziła Joanna Saremka ze Skawicy.

Także pielgrzymi zagraniczni byli zachwyceni polskim zwyczajem wieczornych rozmów papieża z wiernymi.

- Tu możesz zobaczyć jego twarz i ekspresję. Czujesz jakby mówił wprost do Ciebie: "To ty musisz się zmienić. Ty, nie inni". Myślę, że każdy czuje na tym placu to samo i to może prowadzić do odkrycia, że wszyscy razem mamy wpływ na zmianę świata - powiedziała Pamela Guerra z Meksyku.

W piątek papież Franciszek pojawił się po raz ostatni w Papieskim Oknie podczas Światowych Dni Młodzieży. Długo po tym jak Ojciec Święty zszedł z podwyższenia przy oknie na placu trwała zabawa - pielgrzymi wcale nie chcieli od niego odchodzić i tańczyli oraz śpiewali przy wtórze franciszkańskiego zespołu grającego ze sceny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Spotkanie ojca z dziećmi

Niezwykła wymowa oraz wyjątkowa spontaniczność i bezpośredniość - tak w skrócie opisywali w piątek pielgrzymi spotkania papieża z wiernymi w oknie papieskim krakowskiej kurii.

Plac przed Pałacem Arcybiskupów Krakowskich przy Franciszkańskiej 3 zapełniał się 29 lipca już od godzin południowych.

- Jesteśmy tu od dwunastej. Wczoraj nam się nie udało, więc dziś przybyliśmy odpowiednio wcześniej. Mamy nadzieję, że to spotkanie zapadnie w pamięć zwłaszcza naszym dzieciom, które są z nami i radośnie czekają na papieża, wymachując chorągiewkami - opisała Aneta Zdziebło z Buska Zdroju.

- Bardzo się cieszę, że zobaczę papieża - mam nadzieję, że znów się uśmiechnie do mnie jak w Częstochowie - dodała jej córka Sara.

- Bardzo długo czekałam na ten moment. Nigdy nie miałam okazji z bliska zobaczyć papieża. Dziś przyjechaliśmy z moim chłopakiem aż z Włocławka. Jednak oboje myślimy, że warto było się tak poświęcić - powiedziała Natalia Szymańska.

Jak podkreślił obecny na placu o. Teofil z Góry św. Anny spotkania z papieżem przy ul. Franciszkańskiej mają niesamowitą wymowę duchową.

-Tu czuje się niezwykłą obecność ojca, który wychodzi do swoich dzieci. To już chyba zostanie taką naszą polską tradycją - obojętnie jaki papież do nas przyjedzie - ocenił franciszkanin.

Z kolei Aleksandra Głowacka, która pod Okno Papieskie przychodziła zarówno za czasów Jana Pawła II i Benedykta XVI wskazała, że dla niej istotne jest to, że przekaz z tego miejsca jest niezwykle bezpośredni.

- On trafia do człowieka. Ludzie przychodzą tutaj ze swoimi intencjami, potrzebami, na które tak celnie i spontanicznie odpowiada każdy Ojciec Święty - powiedziała krakowianka.

Pomimo tego, że w części placu nagłośnienie nie działało odpowiednio i pielgrzymi nie mogli usłyszeć całego przemówienia papieża, nie zmniejszyło to ich radości z wydarzenia.

- Zupełnie mi to nie przeszkadzało - jego widok tutaj jest czymś zupełnie innym niż transmisja w telewizji czy z daleka na telebimie podczas oficjalnych wydarzeń. Opłacało się tutaj przyjść kilka godzin wcześniej - stwierdziła Joanna Saremka ze Skawicy.

Także pielgrzymi zagraniczni byli zachwyceni polskim zwyczajem wieczornych rozmów papieża z wiernymi.

- Tu możesz zobaczyć jego twarz i ekspresję. Czujesz jakby mówił wprost do Ciebie: "To ty musisz się zmienić. Ty, nie inni". Myślę, że każdy czuje na tym placu to samo i to może prowadzić do odkrycia, że wszyscy razem mamy wpływ na zmianę świata - powiedziała Pamela Guerra z Meksyku.

W piątek papież Franciszek pojawił się po raz ostatni w Papieskim Oknie podczas Światowych Dni Młodzieży. Długo po tym jak Ojciec Święty zszedł z podwyższenia przy oknie na placu trwała zabawa - pielgrzymi wcale nie chcieli od niego odchodzić i tańczyli oraz śpiewali przy wtórze franciszkańskiego zespołu grającego ze sceny.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się