Nowy numer 43/2020 Archiwum
    Nowy numer 43/2020 Archiwum

Franciszek w oknie papieskim i... na Skypie

- Muszę wybrać: chcę budować mury czy mosty? - mówił papież, który - zanim stanął w oknie papieskim - połączył się z zebranymi w Łagiewnikach młodymi Włochami na Skypie.

Zachęcał, by mimo upokorzenia, gdy chcemy budować most, ale "z drugiej strony nikt nie podaje nam ręki", starać się tworzyć to, co łączy.

 - Nie pozwólmy sobie upaść na ziemię. Nie mówmy: "nie mogę". Zawsze próbujmy znaleźć sposób na zbudowanie mostu. Zróbcie te mosty, weźcie się za ręce, chcę zobaczyć jak najwięcej ludzkich mostów. To jest program na życie - zachęcał papież za pośrednictwem internetu.

Chwilę później pojawił się w oknie papieskim i pozdrowił pielgrzymów polskim "dobry wieczór". Na Franciszkańskiej zgromadzili się reprezentanci niemal z całego świata. Można tak było sądzić po flagach, jakie powiewały nad zebranym tłumem, który szczelnie wypełnił plac przez krakowską kurią.

Gdy tylko Ojciec Święty pojawił się w oknie przy ul. Franciszkańskiej 3, tłum przywitał go gromkimi okrzykami i wiwatami.

- Nie mogło mnie tu zabraknąć, bo moja mama opowiadała mi całe historie na temat spotkań na Franciszkańskiej z Janem Pawłem II - mówiła z radością Ania z Krakowa, czekając na pojawienie się Ojca Świętego w słynnym oknie.

Na spotkanie z papieżem czekał także starszy mężczyzna. Przyniósł sobie nawet krzesło. - Z racji mojego wieku pewnie jestem tu po raz ostatni - zastanawiał się, gdy pielgrzymi czekali pod oknem papieskim.

- Nigdy papieża nie widziałam w oknie i nie wiedziałam o takich spotkaniach - przyznaje Sofia z Bułgarii. Razem z nią stało kilkudziesięciu pielgrzymów z tego kraju. Niektórzy z nich na papieża oczekiwali, tańcząc i śpiewając.

Na scenie plenerowej przy ul. Franciszkańskiej pojawiali się różni wykonawcy. Nie zabrakło nawet występu zespołu z Peru.

Podobnie wyglądały - już po zamknięciu placu na Franciszkańskiej - okoliczne krakowskie ulice. Pielgrzymi z flagami i charakterystycznymi plecakami chodzili, tańcząc, śpiewając, ściskając się i ciesząc każdą chwilą spędzoną w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Franciszek w oknie papieskim i... na Skypie

- Muszę wybrać: chcę budować mury czy mosty? - mówił papież, który - zanim stanął w oknie papieskim - połączył się z zebranymi w Łagiewnikach młodymi Włochami na Skypie.

Zachęcał, by mimo upokorzenia, gdy chcemy budować most, ale "z drugiej strony nikt nie podaje nam ręki", starać się tworzyć to, co łączy.

 - Nie pozwólmy sobie upaść na ziemię. Nie mówmy: "nie mogę". Zawsze próbujmy znaleźć sposób na zbudowanie mostu. Zróbcie te mosty, weźcie się za ręce, chcę zobaczyć jak najwięcej ludzkich mostów. To jest program na życie - zachęcał papież za pośrednictwem internetu.

Chwilę później pojawił się w oknie papieskim i pozdrowił pielgrzymów polskim "dobry wieczór". Na Franciszkańskiej zgromadzili się reprezentanci niemal z całego świata. Można tak było sądzić po flagach, jakie powiewały nad zebranym tłumem, który szczelnie wypełnił plac przez krakowską kurią.

Gdy tylko Ojciec Święty pojawił się w oknie przy ul. Franciszkańskiej 3, tłum przywitał go gromkimi okrzykami i wiwatami.

- Nie mogło mnie tu zabraknąć, bo moja mama opowiadała mi całe historie na temat spotkań na Franciszkańskiej z Janem Pawłem II - mówiła z radością Ania z Krakowa, czekając na pojawienie się Ojca Świętego w słynnym oknie.

Na spotkanie z papieżem czekał także starszy mężczyzna. Przyniósł sobie nawet krzesło. - Z racji mojego wieku pewnie jestem tu po raz ostatni - zastanawiał się, gdy pielgrzymi czekali pod oknem papieskim.

- Nigdy papieża nie widziałam w oknie i nie wiedziałam o takich spotkaniach - przyznaje Sofia z Bułgarii. Razem z nią stało kilkudziesięciu pielgrzymów z tego kraju. Niektórzy z nich na papieża oczekiwali, tańcząc i śpiewając.

Na scenie plenerowej przy ul. Franciszkańskiej pojawiali się różni wykonawcy. Nie zabrakło nawet występu zespołu z Peru.

Podobnie wyglądały - już po zamknięciu placu na Franciszkańskiej - okoliczne krakowskie ulice. Pielgrzymi z flagami i charakterystycznymi plecakami chodzili, tańcząc, śpiewając, ściskając się i ciesząc każdą chwilą spędzoną w Krakowie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się