Nowy numer 42/2020 Archiwum
    Nowy numer 42/2020 Archiwum

Chiny blokują wyjazd młodzieży na ŚDM

Komunistyczne władze stosują wszelkie chwyty, aby powstrzymać młodych na wyjazd do Polski.

Komunistyczne władze Chin stosują wszelkie chwyty, byleby tylko powstrzymać swych obywateli od udziału w Światowych Dniach Młodzieży. 25 lipca zatrzymano na lotnisku w Pekinie 50 młodych ludzi, którzy byli już w samolocie i mieli odlecieć do Polski. Wyciągnięto ich z maszyny, po czym przez kilka godzin przesłuchiwano, „ostrzeżono” i zawrócono do domów, zabraniając przy tym wszelkich kontaktów z cudzoziemcami. A tych, którym mimo wszystko udało się dotrzeć do Polski, mają śledzić i szpiegować pracownicy instytucji chińskich, działających w naszym kraju.

Poinformował o tym anonimowo włoską agencję misyjną AsiaNews młody katolik chiński, któremu jego proboszcz polecił, aby został kierownikiem grupy młodych Chińczyków, wybierających się do Krakowa. Z jego opowiadania wynika, że grupę tworzą młodzi z Pekinu i sąsiednich diecezji, którzy – nie mogąc znaleźć sponsorów europejskich na wyjazd – przyszli po prostu do konsulatu polskiego w Pekinie i tam od ręki otrzymali wizy, po czym kupili bilety lotnicze i wsiedli do samolotu. Przedstawiciele rządu wyciągnęli ich jednak z maszyny, oskarżając ich przy tym o „złamanie wytycznych dotyczących wyjazdów zagranicznych”, zabrał im paszporty a proboszczowi zagroził „poważnymi skutkami”, jeśli młodzież ponownie „złamie prawo”.

Inny anonimowy informator powiedział włoskiej agencji, że mimo wszystko do Polski dotarło sporo Chińczyków: z Hongkongu, Makau i Tajwanu oraz z kontynentu. Według tego rozmówcy w ŚDM bierze udział kilka – może nawet 8 – tysięcy młodych przedstawicieli „świata chińskiego”. „Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i zadowoleni, że znaleźliśmy się tutaj, że zobaczymy papieża i będziemy mogli się modlić ze wszystkimi” – powiedział anonimowy Chińczyk. Jednocześnie dodał, że „wszyscy, z którymi rozmawiał, są obecnie smutni i boją się tego, co spotka ich po powrocie do kraju”. „Nie jest przyjemne takie życie” – dodał rozmówca agencji.

Tymczasem Pekin nie zamierza rezygnować z kontrolowania na miejscu, w Polsce, tych, którym udało się tu dostać. W tym celu sięgnął po podstęp, wypróbowany jeszcze w czasach maoistowskich, prosząc pracowników chińskich instytucji i placówek kulturalnych, istniejących w Polsce, o udanie się do Krakowa i o zbliżenie się do grup chińskich, aby uzyskać od nich jak najwięcej informacji.

AsiaNews podała, że jej wysłannicy rozmawiali dzisiaj z grupą młodych wymachujących wielką flagą chińską na Rynku Głównym przed Kościołem Mariackim w Krakowie. Oświadczyli oni, że pochodzą z prowincji Hebei – głównego skupiska katolików w tym kraju – i zapewnili, że było „bardzo łatwo” przybyć na to spotkanie z młodzieżą z całego świata. Nie umieli jednak odpowiedzieć na zadane im po angielsku i po chińsku pytanie o nazwisko biskupa ich diecezji, a na pytanie, czy mają księdza, który im towarzyszy, odpowiedzieli, że „nie było takiej potrzeby”.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Chiny blokują wyjazd młodzieży na ŚDM

Komunistyczne władze stosują wszelkie chwyty, aby powstrzymać młodych na wyjazd do Polski.

Komunistyczne władze Chin stosują wszelkie chwyty, byleby tylko powstrzymać swych obywateli od udziału w Światowych Dniach Młodzieży. 25 lipca zatrzymano na lotnisku w Pekinie 50 młodych ludzi, którzy byli już w samolocie i mieli odlecieć do Polski. Wyciągnięto ich z maszyny, po czym przez kilka godzin przesłuchiwano, „ostrzeżono” i zawrócono do domów, zabraniając przy tym wszelkich kontaktów z cudzoziemcami. A tych, którym mimo wszystko udało się dotrzeć do Polski, mają śledzić i szpiegować pracownicy instytucji chińskich, działających w naszym kraju.

Poinformował o tym anonimowo włoską agencję misyjną AsiaNews młody katolik chiński, któremu jego proboszcz polecił, aby został kierownikiem grupy młodych Chińczyków, wybierających się do Krakowa. Z jego opowiadania wynika, że grupę tworzą młodzi z Pekinu i sąsiednich diecezji, którzy – nie mogąc znaleźć sponsorów europejskich na wyjazd – przyszli po prostu do konsulatu polskiego w Pekinie i tam od ręki otrzymali wizy, po czym kupili bilety lotnicze i wsiedli do samolotu. Przedstawiciele rządu wyciągnęli ich jednak z maszyny, oskarżając ich przy tym o „złamanie wytycznych dotyczących wyjazdów zagranicznych”, zabrał im paszporty a proboszczowi zagroził „poważnymi skutkami”, jeśli młodzież ponownie „złamie prawo”.

Inny anonimowy informator powiedział włoskiej agencji, że mimo wszystko do Polski dotarło sporo Chińczyków: z Hongkongu, Makau i Tajwanu oraz z kontynentu. Według tego rozmówcy w ŚDM bierze udział kilka – może nawet 8 – tysięcy młodych przedstawicieli „świata chińskiego”. „Jesteśmy ogromnie szczęśliwi i zadowoleni, że znaleźliśmy się tutaj, że zobaczymy papieża i będziemy mogli się modlić ze wszystkimi” – powiedział anonimowy Chińczyk. Jednocześnie dodał, że „wszyscy, z którymi rozmawiał, są obecnie smutni i boją się tego, co spotka ich po powrocie do kraju”. „Nie jest przyjemne takie życie” – dodał rozmówca agencji.

Tymczasem Pekin nie zamierza rezygnować z kontrolowania na miejscu, w Polsce, tych, którym udało się tu dostać. W tym celu sięgnął po podstęp, wypróbowany jeszcze w czasach maoistowskich, prosząc pracowników chińskich instytucji i placówek kulturalnych, istniejących w Polsce, o udanie się do Krakowa i o zbliżenie się do grup chińskich, aby uzyskać od nich jak najwięcej informacji.

AsiaNews podała, że jej wysłannicy rozmawiali dzisiaj z grupą młodych wymachujących wielką flagą chińską na Rynku Głównym przed Kościołem Mariackim w Krakowie. Oświadczyli oni, że pochodzą z prowincji Hebei – głównego skupiska katolików w tym kraju – i zapewnili, że było „bardzo łatwo” przybyć na to spotkanie z młodzieżą z całego świata. Nie umieli jednak odpowiedzieć na zadane im po angielsku i po chińsku pytanie o nazwisko biskupa ich diecezji, a na pytanie, czy mają księdza, który im towarzyszy, odpowiedzieli, że „nie było takiej potrzeby”.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się