Nowy numer 43/2020 Archiwum
    Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pielgrzymka multikuli przejdź do galerii

Chile nie obce jest pielgrzymowanie, RCA zachwycone porządkiem, a Czad wprowadził pątniczą radość.

Chilijczycy, Republika Środkowej Afryki, Madagaskar, Czadyjczycy, Słowacy, Ukraińcy i Francuzi, którzy Tydzień Misyjny spędzają w okręgu limanowskim pielgrzymowali do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Limanowej.

- W Chile istnieje tradycja pielgrzymowania i te nasze są długie, nie jak ta dzisiejsza. Niemniej bogactwo tej pielgrzymki to wymiana kulturowa - zauważa Tiara.

Tak wiele narodowości w okręgu limanowskim sprawiło, że polski fenomen pieszego pielgrzymowania był doświadczeniem zgoła innym i dla nas, Polaków. - Już sama ta droga była barwna i radosna. Postanowiliśmy, żeby te wszystkie parafie po drodze się łączyły - mówi ks. Marcin Baran, okręgowy duszpasterz młodzieży.

W Republice Środkowej Afryki pielgrzymki odbywają się rzadko i mają one związek z rokiem jubileuszowym. - Nie ma tradycji pielgrzymowania, bo u nas nie ma też jako takiego sanktuarium. Są jednak przyzwyczajeni do chodzenia, mają w pole nieraz 5 km i żeby tam dojść wstają bardzo wcześnie - mówi ks. Mirosław Gucwa z RCA.

Jak mówi misjonarz, wśród pielgrzymów z RCA jest kapitan żandarmerii, którego uwagę przykuł ład i porządek na drodze. Zazdrości nam, że tu policja i straż zabezpiecza wszystko, po drodze samochody przestrzegają linii, nie trąbią i zatrzymują się, kiedy jest stop.

To Czad dawał najwięcej czadu na pielgrzymce. Ubrani w tradycyjne stroje szli kilkanaście kilometrów z radością i śpiewem. Przyjechało stamtąd 70 osób, czterech białych księży misjonarzy i Czadyjczycy: księża, siostry zakonne i młodzież z wszystkich tamtejszych diecezji.

- Mimo biedy Czadyjczycy są bardzo radośni, śpiewają i tańczą. Kiedy szliśmy pielgrzymką z Męciny do Limanowej, Polacy zdążyli zaśpiewać tylko dwie piosenki, bo potem Czadyjczycy zajęli mikrofon i poprowadzili resztę - relacjonuje ks. Stanisław Worwa, misjonarz z Czadu.

Po dojściu do celu pielgrzymi w swoich językach odmówili Koronkę do Bożego Miłosierdzia. O godz. 18 na placu sanktuaryjnym spotkali się na Mszy św., której przewodniczył bp Leszek Leszkiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Pielgrzymka multikuli przejdź do galerii

Chile nie obce jest pielgrzymowanie, RCA zachwycone porządkiem, a Czad wprowadził pątniczą radość.

Chilijczycy, Republika Środkowej Afryki, Madagaskar, Czadyjczycy, Słowacy, Ukraińcy i Francuzi, którzy Tydzień Misyjny spędzają w okręgu limanowskim pielgrzymowali do sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Limanowej.

- W Chile istnieje tradycja pielgrzymowania i te nasze są długie, nie jak ta dzisiejsza. Niemniej bogactwo tej pielgrzymki to wymiana kulturowa - zauważa Tiara.

Tak wiele narodowości w okręgu limanowskim sprawiło, że polski fenomen pieszego pielgrzymowania był doświadczeniem zgoła innym i dla nas, Polaków. - Już sama ta droga była barwna i radosna. Postanowiliśmy, żeby te wszystkie parafie po drodze się łączyły - mówi ks. Marcin Baran, okręgowy duszpasterz młodzieży.

W Republice Środkowej Afryki pielgrzymki odbywają się rzadko i mają one związek z rokiem jubileuszowym. - Nie ma tradycji pielgrzymowania, bo u nas nie ma też jako takiego sanktuarium. Są jednak przyzwyczajeni do chodzenia, mają w pole nieraz 5 km i żeby tam dojść wstają bardzo wcześnie - mówi ks. Mirosław Gucwa z RCA.

Jak mówi misjonarz, wśród pielgrzymów z RCA jest kapitan żandarmerii, którego uwagę przykuł ład i porządek na drodze. Zazdrości nam, że tu policja i straż zabezpiecza wszystko, po drodze samochody przestrzegają linii, nie trąbią i zatrzymują się, kiedy jest stop.

To Czad dawał najwięcej czadu na pielgrzymce. Ubrani w tradycyjne stroje szli kilkanaście kilometrów z radością i śpiewem. Przyjechało stamtąd 70 osób, czterech białych księży misjonarzy i Czadyjczycy: księża, siostry zakonne i młodzież z wszystkich tamtejszych diecezji.

- Mimo biedy Czadyjczycy są bardzo radośni, śpiewają i tańczą. Kiedy szliśmy pielgrzymką z Męciny do Limanowej, Polacy zdążyli zaśpiewać tylko dwie piosenki, bo potem Czadyjczycy zajęli mikrofon i poprowadzili resztę - relacjonuje ks. Stanisław Worwa, misjonarz z Czadu.

Po dojściu do celu pielgrzymi w swoich językach odmówili Koronkę do Bożego Miłosierdzia. O godz. 18 na placu sanktuaryjnym spotkali się na Mszy św., której przewodniczył bp Leszek Leszkiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się