Nowy numer 2/2021 Archiwum
    Nowy numer 2/2021 Archiwum

Poddębicki wehikuł czasu

Nie wyrosły tu Tatry, nie rozlały się Mazury. Naturalnych atrakcji turystycznych w okolicy w zasadzie brak. Zatem trzeba było je po prostu zrobić.

Paź królowej lubi dzieci

W grodzie można spędzić ciekawie kilka godzin. Ziemia dębicka kryje kilka innych atrakcji, które warto zobaczyć w czasie krótkiego pobytu. 100 metrów poniżej grodu jest Centrum Edukacji Ekologicznej. To, co przyciąga do niego zwłaszcza dzieci, niemal z całego Podkarpacia, to „Park owadów”. – Tu na łące mamy modele na razie 10 pajęczaków i owadów. Wszystkie precyzyjnie wykonane i powiększone od 150 do 200 razy – pokazuje Aleksandra Czernecka prowadząca CEE. Dzieciom najbardziej podoba się biedronka i paź królowej. Inne obchodzą z daleka. – Można obejrzeć, jak wyglądają te żyjątka, których niekiedy nie dostrzegamy, a jeśli już, to nie chcemy wchodzić z nimi w bliższy kontakt. To działa edukacyjnie. Poza tym dzieciom opowiadamy zawsze o zwyczajach tych zwierząt, o tym, jak zachować się, mając kontakt np. z kleszczem czy szerszeniem – dodaje pani Ola.

Matka, która wszystko może

Ze Stobiernej warto, jadąc na południe, dotrzeć do Głobikowej, najwyżej położonej wsi w gminie Dębica. Tam na samej górze, obok schroniska „Rozdzielnia wiatrów”, dzieci mogą mieć sporo zabawy z czterema naturalnej wielkości modelami tzw. dinozaurów. Przy 20-metrowej wieży widokowej, z której niekiedy widać nawet Tatry, a codziennie całą ziemię dębicką, stoi m.in. 15-metrowej długości ryczący i oświetlony w nocy diplodok. Stąd do Dębicy jest 17 km. Koniecznie trzeba nadłożyć drogi i wrócić do miasta przez Zawadę, w której „do Cudownego Obrazu Matki Bożej z dalekich stron ciągną liczne rzesze pielgrzymów otaczając Obraz Bogurodzicy w skupieniu i z modlitwą na ustach”. Zapisano to już w 1610 roku. Od tego czasu sanktuarium, ale i księgi łask i cudów pękają w szwach. Zwłaszcza w czasie odpustów, jak i odbywających się w pierwsze soboty dróżek różańcowych. Jednego dnia nie wystarczy, by odwiedzić wszystko to, co warte jest tego na ziemi dębickiej, a wydawać by się mogło, że turysta nie ma tu czego szukać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Poddębicki wehikuł czasu

Nie wyrosły tu Tatry, nie rozlały się Mazury. Naturalnych atrakcji turystycznych w okolicy w zasadzie brak. Zatem trzeba było je po prostu zrobić.

Paź królowej lubi dzieci

W grodzie można spędzić ciekawie kilka godzin. Ziemia dębicka kryje kilka innych atrakcji, które warto zobaczyć w czasie krótkiego pobytu. 100 metrów poniżej grodu jest Centrum Edukacji Ekologicznej. To, co przyciąga do niego zwłaszcza dzieci, niemal z całego Podkarpacia, to „Park owadów”. – Tu na łące mamy modele na razie 10 pajęczaków i owadów. Wszystkie precyzyjnie wykonane i powiększone od 150 do 200 razy – pokazuje Aleksandra Czernecka prowadząca CEE. Dzieciom najbardziej podoba się biedronka i paź królowej. Inne obchodzą z daleka. – Można obejrzeć, jak wyglądają te żyjątka, których niekiedy nie dostrzegamy, a jeśli już, to nie chcemy wchodzić z nimi w bliższy kontakt. To działa edukacyjnie. Poza tym dzieciom opowiadamy zawsze o zwyczajach tych zwierząt, o tym, jak zachować się, mając kontakt np. z kleszczem czy szerszeniem – dodaje pani Ola.

Matka, która wszystko może

Ze Stobiernej warto, jadąc na południe, dotrzeć do Głobikowej, najwyżej położonej wsi w gminie Dębica. Tam na samej górze, obok schroniska „Rozdzielnia wiatrów”, dzieci mogą mieć sporo zabawy z czterema naturalnej wielkości modelami tzw. dinozaurów. Przy 20-metrowej wieży widokowej, z której niekiedy widać nawet Tatry, a codziennie całą ziemię dębicką, stoi m.in. 15-metrowej długości ryczący i oświetlony w nocy diplodok. Stąd do Dębicy jest 17 km. Koniecznie trzeba nadłożyć drogi i wrócić do miasta przez Zawadę, w której „do Cudownego Obrazu Matki Bożej z dalekich stron ciągną liczne rzesze pielgrzymów otaczając Obraz Bogurodzicy w skupieniu i z modlitwą na ustach”. Zapisano to już w 1610 roku. Od tego czasu sanktuarium, ale i księgi łask i cudów pękają w szwach. Zwłaszcza w czasie odpustów, jak i odbywających się w pierwsze soboty dróżek różańcowych. Jednego dnia nie wystarczy, by odwiedzić wszystko to, co warte jest tego na ziemi dębickiej, a wydawać by się mogło, że turysta nie ma tu czego szukać.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się