Nowy numer 2/2021 Archiwum
    Nowy numer 2/2021 Archiwum

Tu każdy kamień jest Polską

Sanktuarium Kościoła i narodu. „Katedra wawelska jest niezwykłym fenomenem. Jest bowiem, jak żadna inna świątynia w Polsce, nasycona treścią historyczną, a zarazem teologiczną” – pisał Jan Paweł II w książce „Dar i tajemnica”.

Przeszłość przemawia do serc

„Wejść do tej katedry nie można bez drżenia wewnętrznego, bez lęku; bo zawiera się w niej – jak w mało której katedrze świata – ogromna wielkość, którą przemawia do nas cała nasza historia, cała nasza przeszłość; przemawia zespołem pomników, przemawia zespołem sarkofagów, ołtarzy, rzeźb, ale nade wszystko przemawia do nas cała nasza przeszłość, cała nasza historia – zespołem imion i nazwisk. Wszystkie te imiona i nazwiska znaczą i wyznaczają (...) olbrzymią, tysiącletnią drogę naszych dziejów. I dlatego człowiek, który wchodzi do tej katedry nawet jako pielgrzym przygodny, musi zatrzymać się przed tą wielkością” – mówił abp Karol Wojtyła podczas ingresu do katedry na Wawelu 8 marca 1964 roku. Wawelska świątynia zasługuje na to, by uważać ją także za sanktuarium narodu, bo jej mury to kamienne stronice księgi, na której zapisane są dzieje naszej ojczyzny. Dzięki temu, że znajdują się w niej groby prawie wszystkich polskich królów (17, wliczając św. Jadwigę i Annę Jagiellonkę) – od Władysława Łokietka zaczynając, a na Stanisławie Leszczyńskim kończąc – możemy uświadomić sobie, że jesteśmy narodem z tysiącletnią historią, w której były nie tylko porażki, lecz także dni potęgi i chwały. Dla ludzi żyjących kilka wieków temu grzebanie królów w katedrze nie było wyrazem nagrody czy docenienia ich zasług, lecz narodowej tradycji. Dlatego obok siebie leżą wybitni polscy monarchowie, jak również ci, którzy za życia nie przynosili Polsce chluby. Miejsce pochówku w tej zacnej świątyni było po prostu przywilejem władcy, przeciwko któremu nikt nie protestował. Wraz z rozbiorami Polski skończyły się królewskie pochówki w katedrze. Utrata niepodległości podniosła katedrę do rangi symbolu. To w jej wnętrzu Polacy przypominali sobie czasy dawnej wielkości państwa, a przy grobach zwycięskich królów myślano o niepodległości Polski i tęskniono za nią. To tu budził się patriotyczny duch. Nic dziwnego, że w XIX wieku traktowano nawiedzenie katedry jako narodowy obowiązek.

Nie tylko dla królów

Gdy w drugiej połowie XIX wieku urządzono i udostępniono groby królewskie, zaczęły one jeszcze bardziej przemawiać do serc Polaków. O tym oddziaływaniu wawelskiej katedry pisał Stanisław Wyspiański w „Wyzwoleniu”, wydanym w 1903 roku: „Tu wszystko jest Polską, kamień każdy i okruch każdy, a człowiek, który tu wstąpi, staje się Polski częścią”. Gdy pisał te słowa, w tym niezwykłym narodowym sanktuarium wieczny spoczynek znaleźli już ci synowie Polski, którzy choć nie byli królami z pochodzenia, zostali uznani za równych im w godności. Najpierw, na początku XIX w., sprowadzono ciała bohaterów walki o wolność – generała Tadeusza Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Pochowano ich w krypcie św. Leonarda. Odtąd o pochówku w grobach królewskich na Wawelu miały decydować nie królewskie pochodzenie, ale zasługi dla narodu i patriotyzm. W tych kategoriach rozumiano pochowanie tu Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, a w XX wieku – marszałka Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Sikorskiego. Niedawno także pary prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich. Katedra wawelska, będąca od tysiąca lat matką wszystkich kościołów archidiecezji krakowskiej, pozostaje dla każdego Polaka miejscem świętym, co więcej – historyczną nekropolią z grobami królewskimi i panteonem bohaterów narodowych, wieszczów, wybitnych ludzi Kościoła. Zawsze będzie ona uczyć mądrości, przypominając o przeszłości. Każdemu umiejącemu czytać tę otwartą księgę historii naszego Kościoła i ojczyzny pozwoli doznać tego, czym kierował się młody ks. Karol Wojtyła, gdy wybierał na miejsce Mszy prymicyjnej ołtarz w krypcie św. Leonarda. Wspominając ten dzień, napisał, że wtedy chciał „dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej katedrze spoczywają”. Czyż nie tego potrzeba dziś wszystkim Polakom?•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Tu każdy kamień jest Polską

Sanktuarium Kościoła i narodu. „Katedra wawelska jest niezwykłym fenomenem. Jest bowiem, jak żadna inna świątynia w Polsce, nasycona treścią historyczną, a zarazem teologiczną” – pisał Jan Paweł II w książce „Dar i tajemnica”.

Przeszłość przemawia do serc

„Wejść do tej katedry nie można bez drżenia wewnętrznego, bez lęku; bo zawiera się w niej – jak w mało której katedrze świata – ogromna wielkość, którą przemawia do nas cała nasza historia, cała nasza przeszłość; przemawia zespołem pomników, przemawia zespołem sarkofagów, ołtarzy, rzeźb, ale nade wszystko przemawia do nas cała nasza przeszłość, cała nasza historia – zespołem imion i nazwisk. Wszystkie te imiona i nazwiska znaczą i wyznaczają (...) olbrzymią, tysiącletnią drogę naszych dziejów. I dlatego człowiek, który wchodzi do tej katedry nawet jako pielgrzym przygodny, musi zatrzymać się przed tą wielkością” – mówił abp Karol Wojtyła podczas ingresu do katedry na Wawelu 8 marca 1964 roku. Wawelska świątynia zasługuje na to, by uważać ją także za sanktuarium narodu, bo jej mury to kamienne stronice księgi, na której zapisane są dzieje naszej ojczyzny. Dzięki temu, że znajdują się w niej groby prawie wszystkich polskich królów (17, wliczając św. Jadwigę i Annę Jagiellonkę) – od Władysława Łokietka zaczynając, a na Stanisławie Leszczyńskim kończąc – możemy uświadomić sobie, że jesteśmy narodem z tysiącletnią historią, w której były nie tylko porażki, lecz także dni potęgi i chwały. Dla ludzi żyjących kilka wieków temu grzebanie królów w katedrze nie było wyrazem nagrody czy docenienia ich zasług, lecz narodowej tradycji. Dlatego obok siebie leżą wybitni polscy monarchowie, jak również ci, którzy za życia nie przynosili Polsce chluby. Miejsce pochówku w tej zacnej świątyni było po prostu przywilejem władcy, przeciwko któremu nikt nie protestował. Wraz z rozbiorami Polski skończyły się królewskie pochówki w katedrze. Utrata niepodległości podniosła katedrę do rangi symbolu. To w jej wnętrzu Polacy przypominali sobie czasy dawnej wielkości państwa, a przy grobach zwycięskich królów myślano o niepodległości Polski i tęskniono za nią. To tu budził się patriotyczny duch. Nic dziwnego, że w XIX wieku traktowano nawiedzenie katedry jako narodowy obowiązek.

Nie tylko dla królów

Gdy w drugiej połowie XIX wieku urządzono i udostępniono groby królewskie, zaczęły one jeszcze bardziej przemawiać do serc Polaków. O tym oddziaływaniu wawelskiej katedry pisał Stanisław Wyspiański w „Wyzwoleniu”, wydanym w 1903 roku: „Tu wszystko jest Polską, kamień każdy i okruch każdy, a człowiek, który tu wstąpi, staje się Polski częścią”. Gdy pisał te słowa, w tym niezwykłym narodowym sanktuarium wieczny spoczynek znaleźli już ci synowie Polski, którzy choć nie byli królami z pochodzenia, zostali uznani za równych im w godności. Najpierw, na początku XIX w., sprowadzono ciała bohaterów walki o wolność – generała Tadeusza Kościuszki i księcia Józefa Poniatowskiego. Pochowano ich w krypcie św. Leonarda. Odtąd o pochówku w grobach królewskich na Wawelu miały decydować nie królewskie pochodzenie, ale zasługi dla narodu i patriotyzm. W tych kategoriach rozumiano pochowanie tu Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego, a w XX wieku – marszałka Józefa Piłsudskiego i gen. Władysława Sikorskiego. Niedawno także pary prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich. Katedra wawelska, będąca od tysiąca lat matką wszystkich kościołów archidiecezji krakowskiej, pozostaje dla każdego Polaka miejscem świętym, co więcej – historyczną nekropolią z grobami królewskimi i panteonem bohaterów narodowych, wieszczów, wybitnych ludzi Kościoła. Zawsze będzie ona uczyć mądrości, przypominając o przeszłości. Każdemu umiejącemu czytać tę otwartą księgę historii naszego Kościoła i ojczyzny pozwoli doznać tego, czym kierował się młody ks. Karol Wojtyła, gdy wybierał na miejsce Mszy prymicyjnej ołtarz w krypcie św. Leonarda. Wspominając ten dzień, napisał, że wtedy chciał „dać wyraz szczególnej więzi duchowej z wszystkimi, którzy w tej katedrze spoczywają”. Czyż nie tego potrzeba dziś wszystkim Polakom?•

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się