Nowy numer 32/2020 Archiwum
    Nowy numer 32/2020 Archiwum

Dar biskupa Jana

Co łączy Łukowicę koło Limanowej i Kraków? Matka Boża Loretańska. Odpowiedzi na inne pytania nie są już takie proste.

Z Łukowicy do Nowego Sącza jest 25 km. Do Limanowej – 15. Do Krakowa – 80. Zatem kawał drogi miał do przejechania w 1720 roku bp Jan Tarło, kiedy udawał się na konsekrację drewnianego kościoła w Łukowicy. Jechał jednak z radością, bo wiózł dar nie byle jaki, mianowicie figurę Matki Bożej Loretańskiej. Rok dopiero minął, kiedy w Krakowie przewodniczył instalacji takiej figury w kościele kapucynów. Było to wydarzenie, „które poruszyło cały Kraków i okolicę. W uroczystej, barwnej procesji niesiono figurę przy biciu dzwonów, salw armatnich i moździerzy” – pisze ks. dr Władysław Szczebak. Zapewne pod wpływem tych wydarzeń bp Tarło wprowadził kopię krakowskiej rzeźby także do kościoła w Łukowicy, gdzie Matka Boża musiała szybko zasłynąć łaskami. – Wizytacja z 1728 roku mówi już o wotach, które są przy figurze. Wymienia ich dwadzieścia sześć. Późniejsze Tablice Załuskiego potwierdzają zaś, że jest ona „gratiosa”, czyli łaskawa. Łukowica była zatem lokalnym sanktuarium maryjnym – mówi Agnieszka Stefanowicz, nauczycielka z łukowickiego gimnazjum, która badała historię parafii i pisała o niej pracę naukową. Powstanie kultu to zbieg trzech okoliczności: konsekracji kościoła, krakowskich uroczystości loretańskich i osoby bp. Tarły.

Znaki zapytania

Im dłużej przy- szłoby przyglądać się dziejom parafii i kościoła, tym więcej pytań bez odpowiedzi. Nieznane są losy figury loretańskiej. – Kościół datowany jest na lata 1693–1697, ale znajdujemy w nim elementy gotyckiej proweniencji jak portale wejściowe. Może zatem jest wcześniejszy? – sugeruje Monika Trzeciak z zespołu konserwatorskiego Anny Forczyk. Uważa się, że może pochodzić nawet z 1550 roku, tylko później wnętrze zostało „zbarokizowane”. Skoro tak, to czy na pewno bp Tarło przyjechał w 1720 roku konsekrować ten kościół? Może tylko poświęcił go po przebudowie? – Podstawowy problem, gdy chcemy badać historię Łukowicy jest taki, że brakuje źródeł, mamy mało dokumentów – przyznaje Agnieszka Stefanowicz. Zatem w historii jest tu wiele znaków zapytania.

Znak zawierzenia

Mało co jest tu jednak tak trwałego i niezmiennego jak maryjny kult. Dziś o loretańskiej figurze i dawniejszym kulcie mało kto słyszał. – W prezbiterium nowego kościoła mamy wielką rzeźbę Matki Bożej Wspomożenia Wiernych – pokazuje ks. Wiesław Majca, proboszcz parafii. Oryginał, mniejszych rozmiarów, jest w stojącej obok drewnianej świątyni, która od 5 lat poddawana jest intensywnym pracom konserwatorskim. Przez długie lata istniało tu też bardzo prężne Bractwo Niepokalanego Poczęcia NMP. – Założone w 1698 roku działało jeszcze pod koniec XIX wieku. Było uposażone przez Sędzimira, właściciela dóbr, a na tzw. łapczyńskim dostało ziemię, z której długo się utrzymywało – opowiada A. Stefanowicz. Zmieniały się czasy, a maryjna pobożność zmieniała w Łukowicy swój charakter. Niemniej jednak zawsze pozostawała silna. – Dziś pełny kościół mamy na środowych nowennach do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Na porannych Roratach pojawia się blisko 300 dzieci z lampionami. Centralną formą kultu maryjnego jest zaś nabożeństwo fatimskie – informuje ks. W. Majca. Odbywa się od 2006 roku od maja do października, w pierwszą sobotę miesiąca, o godz. 20.00. Za figurą Fatimskiej Pani idą tłumy. – Nawet poślubieni parę godzin wcześniej małżonkowie zostawiają gości i idą w procesji fatimskiej – dodaje. To znak zawierzenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Dar biskupa Jana

Co łączy Łukowicę koło Limanowej i Kraków? Matka Boża Loretańska. Odpowiedzi na inne pytania nie są już takie proste.

Z Łukowicy do Nowego Sącza jest 25 km. Do Limanowej – 15. Do Krakowa – 80. Zatem kawał drogi miał do przejechania w 1720 roku bp Jan Tarło, kiedy udawał się na konsekrację drewnianego kościoła w Łukowicy. Jechał jednak z radością, bo wiózł dar nie byle jaki, mianowicie figurę Matki Bożej Loretańskiej. Rok dopiero minął, kiedy w Krakowie przewodniczył instalacji takiej figury w kościele kapucynów. Było to wydarzenie, „które poruszyło cały Kraków i okolicę. W uroczystej, barwnej procesji niesiono figurę przy biciu dzwonów, salw armatnich i moździerzy” – pisze ks. dr Władysław Szczebak. Zapewne pod wpływem tych wydarzeń bp Tarło wprowadził kopię krakowskiej rzeźby także do kościoła w Łukowicy, gdzie Matka Boża musiała szybko zasłynąć łaskami. – Wizytacja z 1728 roku mówi już o wotach, które są przy figurze. Wymienia ich dwadzieścia sześć. Późniejsze Tablice Załuskiego potwierdzają zaś, że jest ona „gratiosa”, czyli łaskawa. Łukowica była zatem lokalnym sanktuarium maryjnym – mówi Agnieszka Stefanowicz, nauczycielka z łukowickiego gimnazjum, która badała historię parafii i pisała o niej pracę naukową. Powstanie kultu to zbieg trzech okoliczności: konsekracji kościoła, krakowskich uroczystości loretańskich i osoby bp. Tarły.

Znaki zapytania

Im dłużej przy- szłoby przyglądać się dziejom parafii i kościoła, tym więcej pytań bez odpowiedzi. Nieznane są losy figury loretańskiej. – Kościół datowany jest na lata 1693–1697, ale znajdujemy w nim elementy gotyckiej proweniencji jak portale wejściowe. Może zatem jest wcześniejszy? – sugeruje Monika Trzeciak z zespołu konserwatorskiego Anny Forczyk. Uważa się, że może pochodzić nawet z 1550 roku, tylko później wnętrze zostało „zbarokizowane”. Skoro tak, to czy na pewno bp Tarło przyjechał w 1720 roku konsekrować ten kościół? Może tylko poświęcił go po przebudowie? – Podstawowy problem, gdy chcemy badać historię Łukowicy jest taki, że brakuje źródeł, mamy mało dokumentów – przyznaje Agnieszka Stefanowicz. Zatem w historii jest tu wiele znaków zapytania.

Znak zawierzenia

Mało co jest tu jednak tak trwałego i niezmiennego jak maryjny kult. Dziś o loretańskiej figurze i dawniejszym kulcie mało kto słyszał. – W prezbiterium nowego kościoła mamy wielką rzeźbę Matki Bożej Wspomożenia Wiernych – pokazuje ks. Wiesław Majca, proboszcz parafii. Oryginał, mniejszych rozmiarów, jest w stojącej obok drewnianej świątyni, która od 5 lat poddawana jest intensywnym pracom konserwatorskim. Przez długie lata istniało tu też bardzo prężne Bractwo Niepokalanego Poczęcia NMP. – Założone w 1698 roku działało jeszcze pod koniec XIX wieku. Było uposażone przez Sędzimira, właściciela dóbr, a na tzw. łapczyńskim dostało ziemię, z której długo się utrzymywało – opowiada A. Stefanowicz. Zmieniały się czasy, a maryjna pobożność zmieniała w Łukowicy swój charakter. Niemniej jednak zawsze pozostawała silna. – Dziś pełny kościół mamy na środowych nowennach do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Na porannych Roratach pojawia się blisko 300 dzieci z lampionami. Centralną formą kultu maryjnego jest zaś nabożeństwo fatimskie – informuje ks. W. Majca. Odbywa się od 2006 roku od maja do października, w pierwszą sobotę miesiąca, o godz. 20.00. Za figurą Fatimskiej Pani idą tłumy. – Nawet poślubieni parę godzin wcześniej małżonkowie zostawiają gości i idą w procesji fatimskiej – dodaje. To znak zawierzenia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się