Nowy numer 32/2020 Archiwum
    Nowy numer 32/2020 Archiwum

Tradycja w litanii

Gdyby siła kultu stanowiła o wielkości miejsca, pewnie byłaby tu już metropolia.

„Jezu Przemieniony, dziękuję Ci za uzdrowienia mojego syna z ciężkiej choroby”, „dziękuję za ocalenie z wypadku samochodowego czterech osób”, „proszę, aby mój mąż wyzwolił się z nałogu pijaństwa i powrócił do normalnego życia”, „gorące podziękowania za uzdrowienie mojej wnuczki Małgosi z Chorzowa” – to tylko niektóre wpisy do ołpinowskiej księgi łask, której karty zapełniają wydarzenia kolejnych dni.

Kościelny inwentarz

Gdy w 1349 roku Kazimierz Wielki podpisywał dla Ołpin przywilej lokacyjny i przekazywał dwa łany celem wybudowania kościoła, zapewne nie spodziewał się, że w tym miejscu tak mocno rozwinie się kult Przemienienia Pańskiego. Trwa on już od XVI wieku i wciąż się rozwija. – Nie wiemy natomiast, kiedy dokładnie powstało to nabożeństwo i dlaczego właśnie tutaj – zauważa ks. Kazimierz Skrobol, ołpiński proboszcz. – Przez wieki znajdowała się tu kaplica Przemienienia Pańskiego z cudownym obrazem, ale czy stała ona osobno, czy była dołączona do kościoła, też jest niewiadomą – dodaje. Rozwój miejscowego sanktuarium był dziełem dwóch proboszczów: ks. Wojciecha Kapalskiego i ks. Antoniego Bętkowskiego. Pierwszy z nich założył Bractwo Przemienienia Pańskiego. – Na swoje uposażenie miało krowy kościelne, których zresztą było 96 – pisze ks. Władysław Szczebak w IX tomie „Tarnowskich Studiów Teologicznych”. Z kolei ks. Bętkowski w 1759 roku przeniósł cudowny obraz z kaplicy do kościoła. Już wtedy był on przystrojony licznymi wotami, które ofiarowała wdzięczna ludność.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Tradycja w litanii

Gdyby siła kultu stanowiła o wielkości miejsca, pewnie byłaby tu już metropolia.

„Jezu Przemieniony, dziękuję Ci za uzdrowienia mojego syna z ciężkiej choroby”, „dziękuję za ocalenie z wypadku samochodowego czterech osób”, „proszę, aby mój mąż wyzwolił się z nałogu pijaństwa i powrócił do normalnego życia”, „gorące podziękowania za uzdrowienie mojej wnuczki Małgosi z Chorzowa” – to tylko niektóre wpisy do ołpinowskiej księgi łask, której karty zapełniają wydarzenia kolejnych dni.

Kościelny inwentarz

Gdy w 1349 roku Kazimierz Wielki podpisywał dla Ołpin przywilej lokacyjny i przekazywał dwa łany celem wybudowania kościoła, zapewne nie spodziewał się, że w tym miejscu tak mocno rozwinie się kult Przemienienia Pańskiego. Trwa on już od XVI wieku i wciąż się rozwija. – Nie wiemy natomiast, kiedy dokładnie powstało to nabożeństwo i dlaczego właśnie tutaj – zauważa ks. Kazimierz Skrobol, ołpiński proboszcz. – Przez wieki znajdowała się tu kaplica Przemienienia Pańskiego z cudownym obrazem, ale czy stała ona osobno, czy była dołączona do kościoła, też jest niewiadomą – dodaje. Rozwój miejscowego sanktuarium był dziełem dwóch proboszczów: ks. Wojciecha Kapalskiego i ks. Antoniego Bętkowskiego. Pierwszy z nich założył Bractwo Przemienienia Pańskiego. – Na swoje uposażenie miało krowy kościelne, których zresztą było 96 – pisze ks. Władysław Szczebak w IX tomie „Tarnowskich Studiów Teologicznych”. Z kolei ks. Bętkowski w 1759 roku przeniósł cudowny obraz z kaplicy do kościoła. Już wtedy był on przystrojony licznymi wotami, które ofiarowała wdzięczna ludność.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się