Nowy numer 32/2020 Archiwum
    Nowy numer 32/2020 Archiwum

Katolicki znaczy powszechny

Grybów od Sieny dzieli kilkaset kilometrów, ale ta odległość maleje do jednego punktu, którym jest obraz św. Bernardyna w kościele parafialnym.


Naprzeciw ołtarza z obrazem Matki Bożej Przedziwnej, której kult jest coraz żywszy w Grybowie, wisi dyskretnie wizerunek św. Bernardyna ze Sieny. – Odnowiciel reguły franciszkańskiej jest ukazany z książką w prawej i monogramem IHS w lewej ręce oraz trzema mitrami biskupimi u stóp, jako że odmówił przyjęcia godności biskupiej w Sienie, Ferrarze i Urbino – opisuje ks. dr Władysław Szczebak. Za świętym rozciąga się pejzaż z górami i rzeką, nawiązujący do grybowskiej okolicy.


Dar rzeki


Jak można domniemywać, jest to obraz, który zasłaniał inny wizerunek Bernardyna, cudowny, znajdujący się w XV-wiecznym kościele pod jego wezwaniem, do 17 stycznia 1945 roku stojącym nad rzeczką Siołkówką, nieopodal starej plebanii w Grybowie. Miejscowa legenda głosi, że do Grybowa przypłynęła rzeką figura św. Bernardyna, której zaczęto oddawać cześć, a potem zbudowano dla niej modrzewiową świątynię. Źródła mówią jednak o obrazie włoskiego pochodzenia. Jego obecność wiązała się z wizytą w Polsce św. Jana Kapistrana, który szerzył cześć Bernardyna.

– Słuchaczem kazań św. Jana był niejaki Branirius, fundator kościółka w Grybowie. Tradycja mówi, że sam św. Jan polecił sprowadzić z Italii wizerunek patrona kościoła – dodaje ks. Szczebak. Obraz ten odbierał wielką cześć, a na majowy odpust przybywali tłumnie ludzie z całej okolicy, a nawet ze Słowacji, i to nie tylko rzymscy katolicy, ale też grekokatolicy i prawosławni. – Znakiem kultu był także cmentarz przykościelny, na którym chcieli być pochowani grybowscy proboszczowie, parafianie, a zwłaszcza członkowie III zakonu franciszkańskiego, odnowionego w XIX w. przez ks. Franciszka Jaworskiego – mówi ks. Ryszard Sorota, obecny proboszcz. W kościele św. Bernardyna odbywały się również nabożeństwa dla młodzieży szkolnej i stowarzyszeń katolickich. 


Cud w ogniu


Kościół św. Bernardyna bardzo podupadł w latach międzywojennych. Z gorącym zamiarem odnowy nosili się ówczesny proboszcz ks. Jan Solak i architekt Zdzisław Mączeński, który wykonał gruntowną inwentaryzację świątyni i wszystkie plany jej odnowy. Dzieło pokrzyżowała wojna. 17 stycznia 1945 roku, prawdopodobnie przez Rosjan, kościół, a razem z nim cudowny obraz św. Bernardyna doszczętnie spłonęły. Wyjątkowym zbiegiem okoliczności zachował się wizerunek świętego z 1710 roku, który prawdopodobnie był zasłoną łaskami słynącego obrazu. – Ks. Solak próbował odbudować spalony kościół, ale władze komunistyczne nie wydały na to zgody. Na pogorzelisku powstał jedynie kamienny obrys świątyni, który można zobaczyć jeszcze dzisiaj – wspomina ks. Sorota. Świadectwem kultu jest odpust ku czci św. Bernardyna. Pamiętają o nim wszyscy księża grybowscy, którzy wymieniają jego imię w kanonie Mszy św. jako patrona, obok głównej patronki, św. Katarzyny. – Dbają o kult franciszkańskich świętych członkowie Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Prowadzą modlitwy w kościele, mają co miesiąc dzień skupienia, pielgrzymują do Kalwarii, dwa razy w roku mają spotkanie z ojcem bernardynem z Tarnowa… A w Dni Krzyżowe miejsce po kościele pod wezwaniem świętego jest jedną ze stacji procesyjnych. Najbardziej znanym imiennikiem świętego jest nieżyjący już ks. Bernardyn Dziedziak, wieloletni proboszcz w Ujanowicach, zmarły w opinii świętości – wylicza ks. Sorota. Burzliwa historia sprawiła, że kult św. Bernardyna osłabł, choć nie zanikł. Może się odrodzi?


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Katolicki znaczy powszechny

Grybów od Sieny dzieli kilkaset kilometrów, ale ta odległość maleje do jednego punktu, którym jest obraz św. Bernardyna w kościele parafialnym.


Naprzeciw ołtarza z obrazem Matki Bożej Przedziwnej, której kult jest coraz żywszy w Grybowie, wisi dyskretnie wizerunek św. Bernardyna ze Sieny. – Odnowiciel reguły franciszkańskiej jest ukazany z książką w prawej i monogramem IHS w lewej ręce oraz trzema mitrami biskupimi u stóp, jako że odmówił przyjęcia godności biskupiej w Sienie, Ferrarze i Urbino – opisuje ks. dr Władysław Szczebak. Za świętym rozciąga się pejzaż z górami i rzeką, nawiązujący do grybowskiej okolicy.


Dar rzeki


Jak można domniemywać, jest to obraz, który zasłaniał inny wizerunek Bernardyna, cudowny, znajdujący się w XV-wiecznym kościele pod jego wezwaniem, do 17 stycznia 1945 roku stojącym nad rzeczką Siołkówką, nieopodal starej plebanii w Grybowie. Miejscowa legenda głosi, że do Grybowa przypłynęła rzeką figura św. Bernardyna, której zaczęto oddawać cześć, a potem zbudowano dla niej modrzewiową świątynię. Źródła mówią jednak o obrazie włoskiego pochodzenia. Jego obecność wiązała się z wizytą w Polsce św. Jana Kapistrana, który szerzył cześć Bernardyna.

– Słuchaczem kazań św. Jana był niejaki Branirius, fundator kościółka w Grybowie. Tradycja mówi, że sam św. Jan polecił sprowadzić z Italii wizerunek patrona kościoła – dodaje ks. Szczebak. Obraz ten odbierał wielką cześć, a na majowy odpust przybywali tłumnie ludzie z całej okolicy, a nawet ze Słowacji, i to nie tylko rzymscy katolicy, ale też grekokatolicy i prawosławni. – Znakiem kultu był także cmentarz przykościelny, na którym chcieli być pochowani grybowscy proboszczowie, parafianie, a zwłaszcza członkowie III zakonu franciszkańskiego, odnowionego w XIX w. przez ks. Franciszka Jaworskiego – mówi ks. Ryszard Sorota, obecny proboszcz. W kościele św. Bernardyna odbywały się również nabożeństwa dla młodzieży szkolnej i stowarzyszeń katolickich. 


Cud w ogniu


Kościół św. Bernardyna bardzo podupadł w latach międzywojennych. Z gorącym zamiarem odnowy nosili się ówczesny proboszcz ks. Jan Solak i architekt Zdzisław Mączeński, który wykonał gruntowną inwentaryzację świątyni i wszystkie plany jej odnowy. Dzieło pokrzyżowała wojna. 17 stycznia 1945 roku, prawdopodobnie przez Rosjan, kościół, a razem z nim cudowny obraz św. Bernardyna doszczętnie spłonęły. Wyjątkowym zbiegiem okoliczności zachował się wizerunek świętego z 1710 roku, który prawdopodobnie był zasłoną łaskami słynącego obrazu. – Ks. Solak próbował odbudować spalony kościół, ale władze komunistyczne nie wydały na to zgody. Na pogorzelisku powstał jedynie kamienny obrys świątyni, który można zobaczyć jeszcze dzisiaj – wspomina ks. Sorota. Świadectwem kultu jest odpust ku czci św. Bernardyna. Pamiętają o nim wszyscy księża grybowscy, którzy wymieniają jego imię w kanonie Mszy św. jako patrona, obok głównej patronki, św. Katarzyny. – Dbają o kult franciszkańskich świętych członkowie Franciszkańskiego Zakonu Świeckich. Prowadzą modlitwy w kościele, mają co miesiąc dzień skupienia, pielgrzymują do Kalwarii, dwa razy w roku mają spotkanie z ojcem bernardynem z Tarnowa… A w Dni Krzyżowe miejsce po kościele pod wezwaniem świętego jest jedną ze stacji procesyjnych. Najbardziej znanym imiennikiem świętego jest nieżyjący już ks. Bernardyn Dziedziak, wieloletni proboszcz w Ujanowicach, zmarły w opinii świętości – wylicza ks. Sorota. Burzliwa historia sprawiła, że kult św. Bernardyna osłabł, choć nie zanikł. Może się odrodzi?


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się