GN 47/2020 Archiwum
    GN 47/2020 Archiwum

Lek na utrapienie

Wizytacja z 1730 roku notuje, że w Tymowej koło Czchowa obraz MB Bolesnej jest „łaskami słynący”. Minęło prawie 300 lat. Nic w tym względzie się nie zmieniło.

Pani Józefa z parafii w Tymowej uważa to za cud. – Było to sześć czy siedem lat temu. Brat miał wypadek. Połamane żebra, przebite płuco, obrażenia wewnętrzne. Wylądował w szpitalu. Pojechałam go odwiedzić, a on leży na intensywnej terapii, podłączony do aparatury. Lekarze mówili, że stan jest ciężki – opowiada pani Józefa. Wróciła do domu i bratu zawiozła m.in. Cudowny Medalik i wodę z Lourdes. Zamówiła Mszę św. o zdrowie i zaczęła odprawiać nowennę do Matki Bożej Bolesnej. – Bogu wszystko polecałam, bo miał trudną sytuację, siedem osób w domu, rodzina utrzymywała się z gospodarstwa. Szturmowałam niebo – wspomina ze wzruszeniem. W dziewiątym dniu odprawiania nowenny poczuła wielki spokój i wewnętrzną radość. – W szpitalu dowiedziałam się, że operacja nie jest już konieczna. Brata przenieśli z intensywnej terapii na zwykłą salę dla chorych i powoli wrócił do zdrowia. Uważam to za Bożą łaskę udzieloną za wstawiennictwem naszej tymowskiej Matki Bożej Bolesnej – mówi pani Józefa.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Lek na utrapienie

Wizytacja z 1730 roku notuje, że w Tymowej koło Czchowa obraz MB Bolesnej jest „łaskami słynący”. Minęło prawie 300 lat. Nic w tym względzie się nie zmieniło.

Pani Józefa z parafii w Tymowej uważa to za cud. – Było to sześć czy siedem lat temu. Brat miał wypadek. Połamane żebra, przebite płuco, obrażenia wewnętrzne. Wylądował w szpitalu. Pojechałam go odwiedzić, a on leży na intensywnej terapii, podłączony do aparatury. Lekarze mówili, że stan jest ciężki – opowiada pani Józefa. Wróciła do domu i bratu zawiozła m.in. Cudowny Medalik i wodę z Lourdes. Zamówiła Mszę św. o zdrowie i zaczęła odprawiać nowennę do Matki Bożej Bolesnej. – Bogu wszystko polecałam, bo miał trudną sytuację, siedem osób w domu, rodzina utrzymywała się z gospodarstwa. Szturmowałam niebo – wspomina ze wzruszeniem. W dziewiątym dniu odprawiania nowenny poczuła wielki spokój i wewnętrzną radość. – W szpitalu dowiedziałam się, że operacja nie jest już konieczna. Brata przenieśli z intensywnej terapii na zwykłą salę dla chorych i powoli wrócił do zdrowia. Uważam to za Bożą łaskę udzieloną za wstawiennictwem naszej tymowskiej Matki Bożej Bolesnej – mówi pani Józefa.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Odśwież stronę i czytaj nawet 10 tekstów za darmo.
Szczegóły znajdziesz TUTAJ.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się