Nowy numer 2/2021 Archiwum
    Nowy numer 2/2021 Archiwum

Na pokojach u Kmity

Kiedy Sebastian Lubomirski ponad 400 lat temu kupował zamek w Wiśniczu, zapłacił za niego 85 tys. złotych. Na tamte czasy była to ogromna fortuna. Dziś ten sam zamek możemy mieć za grosze.

Jeńcy tureccy

Stanisław Lubomirski, wielki magnat, żołnierz, dobrodziej Kościoła, był wyjątkowym człowiekiem. Podkreśla się zwłaszcza jego zwycięstwo w bitwie pod Chocimiem, gdzie zastępując jako regimentarz zmarłego hetmana Chodkiewicza, zatrzymał pochód wojsk osmańskich. Mimo zasług wojskowych i mimo tego, że pożyczał pieniądze królowi Zygmuntowi III Wazie, nigdy nie został hetmanem. Szlachta i on sam mieli to władcy za złe. Przeniesienie stolicy do Warszawy, a zatem życie w oddaleniu od królewskiego dworu, unikanie przez króla płacenia długów sprawiły, że Lubomirski przestał być w gronie najbliższych zaufanych władcy. – Jako wotum za Chocim ufundował w Wiśniczu klasztor karmelitów bosych. Zresztą jego fundacją są też kościół wiśnicki, kościół na cmentarzu w Szczepanowie czy rozbudowa zamku w Łańcucie – mówi dyrektor Jonak. Spod Chocimia miał przywieźć jeńców, których zatrudnił do przebudowy. – Z nimi właśnie wiąże się legenda o lotnikach. Otóż zbierali oni pióra przelatujących ptaków i trzech z nich spróbowało jednego dnia na wykonanych skrzydłach uciec z baszty zamkowej. Żadnemu się nie udało. Pierwszy upadł koło dzisiejszego liceum plastycznego, drugi w kopalinach, a trzeci w Bochni. W tych miejscach, w których stoją dziś kolumny – opowiada przewodnik Roksana Ogiela.

100 lat remontów

Zamek z czasem zaczynał tracić swe znaczenie. Pożar w 1831 roku i drugi, ale obejmujący już całe miasto, w 1863 roku nadwątliły obiekt. Jednak dzięki trwającym od stu lat zabiegom zachował on swój pierwotny kształt, urodę i wartość nie do przecenienia. – Od 3 lat staramy się możliwie szeroko otworzyć przed publicznością ten wyjątkowy obiekt. Zapraszamy do nas przez 7 dni w tygodniu. Po zwiedzeniu zamku jest wiele rzeczy ciekawych do obejrzenia w Wiśniczu i okolicach, więc można tu spędzić naprawdę udane rodzinne popołudnie – zachęca dyrektor Re- nata Jonak.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Na pokojach u Kmity

Kiedy Sebastian Lubomirski ponad 400 lat temu kupował zamek w Wiśniczu, zapłacił za niego 85 tys. złotych. Na tamte czasy była to ogromna fortuna. Dziś ten sam zamek możemy mieć za grosze.

Jeńcy tureccy

Stanisław Lubomirski, wielki magnat, żołnierz, dobrodziej Kościoła, był wyjątkowym człowiekiem. Podkreśla się zwłaszcza jego zwycięstwo w bitwie pod Chocimiem, gdzie zastępując jako regimentarz zmarłego hetmana Chodkiewicza, zatrzymał pochód wojsk osmańskich. Mimo zasług wojskowych i mimo tego, że pożyczał pieniądze królowi Zygmuntowi III Wazie, nigdy nie został hetmanem. Szlachta i on sam mieli to władcy za złe. Przeniesienie stolicy do Warszawy, a zatem życie w oddaleniu od królewskiego dworu, unikanie przez króla płacenia długów sprawiły, że Lubomirski przestał być w gronie najbliższych zaufanych władcy. – Jako wotum za Chocim ufundował w Wiśniczu klasztor karmelitów bosych. Zresztą jego fundacją są też kościół wiśnicki, kościół na cmentarzu w Szczepanowie czy rozbudowa zamku w Łańcucie – mówi dyrektor Jonak. Spod Chocimia miał przywieźć jeńców, których zatrudnił do przebudowy. – Z nimi właśnie wiąże się legenda o lotnikach. Otóż zbierali oni pióra przelatujących ptaków i trzech z nich spróbowało jednego dnia na wykonanych skrzydłach uciec z baszty zamkowej. Żadnemu się nie udało. Pierwszy upadł koło dzisiejszego liceum plastycznego, drugi w kopalinach, a trzeci w Bochni. W tych miejscach, w których stoją dziś kolumny – opowiada przewodnik Roksana Ogiela.

100 lat remontów

Zamek z czasem zaczynał tracić swe znaczenie. Pożar w 1831 roku i drugi, ale obejmujący już całe miasto, w 1863 roku nadwątliły obiekt. Jednak dzięki trwającym od stu lat zabiegom zachował on swój pierwotny kształt, urodę i wartość nie do przecenienia. – Od 3 lat staramy się możliwie szeroko otworzyć przed publicznością ten wyjątkowy obiekt. Zapraszamy do nas przez 7 dni w tygodniu. Po zwiedzeniu zamku jest wiele rzeczy ciekawych do obejrzenia w Wiśniczu i okolicach, więc można tu spędzić naprawdę udane rodzinne popołudnie – zachęca dyrektor Re- nata Jonak.•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się