Nowy numer 32/2020 Archiwum
    Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wielka trójka

Gdyby wziąć pod uwagę tylko to, co było, to niewykluczone, że Łącko powinno stanowić centrum ruchu pielgrzymkowego w diecezji.

Święty Antoni

Religijne powody, by przybyć do Łącka, są co najmniej trzy. Historycznie patrząc, pierwszym z nich byłby kult św. Antoniego. „W Łącku miał niegdyś kaplicę, która stała na terenie dawnego folwarku klarysek starosądeckich, właścicielek miasteczka i parafii” – pisze ks. Władysław Szczebak. Tam właśnie miały chronić się zakonnice kilkakrotnie przed „złym powietrzem”, czyli zarazą. W tymże kościółku był obraz św. Antoniego Pustelnika, łaskami słynący. Zarówno kościół, jak i kult nie przetrwały do naszych czasów. Po kasatach józefińskich klaryski straciły Łącko. Kościół rozebrano, a cyrkuł sprzedał majątek. – Podobno jednak pobożny Żyd, który kupił teren i to, co zostało, odniósł obraz na plebanię – mówi urodzony w Łącku miłośnik jego historii ks. Stanisław Kowalik.

Ów otoczony niegdyś kultem obraz św. Antoniego znajduje się dziś w Muzeum Diecezjalnym. Pamiątką dawnych lat był kiedyś „cech św. Antoniego”. – Za moich czasów zarówno tego cechu, jak i innych śladów kultu św. Antoniego już nie było – mówi ks. Antoni Tworek, który 50 lat temu był w Łącku wikariuszem.

Matka Boża Szkaplerzna

Drugim powodem, by przyjechać do Łącka, był kiedyś łaskami słynący obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Wspominany jest raz w dokumentach z połowy XVIII wieku. Reszta to hipotezy. W głównym ołtarzu jest obraz MB Szkaplerznej, a nawet ma namalowane korony, co może świadczyć o niegdysiejszym kulcie. – Obraz ten kiedyś wyglądał zupełnie inaczej. Został trochę przemalowany i Matce Bożej Promienistej prawdopodobnie domalowano szkaplerz – zauważa ks. Kowalik. Jednak w znajdującej się z prawej strony od wejścia kaplicy św. Antoniego jest drugi wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej. – To jest starszy obraz od pierwszego, z głównego ołtarza. Widać też większy kunszt malarza. Kto wie, czy to nie ten obraz kiedyś otoczony był w Łącku kultem – zastanawia się ks. Józef Trzópek, proboszcz parafii. Jak duży był to kult? – Chyba mimo wszystko niewielki, bo dawniej na szkaplerzny odpust chodziło się jednak do Jazowska – przypomina Tadeusz Maciuszek, parafianin.

Święty Jan Chrzciciel

Trzecim powodem, by nawiedzić Łącko, mógł być kiedyś św. Jan Chrzciciel, patron parafii, towarzyszący od wieków wspólnocie. Z kościoła w Łącku pochodzi bowiem jeden z cenniejszych eksponatów Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie – rzeźba „Głowa św. Jana Chrzciciela” z połowy XIII wieku, przedstawiona już po ścięciu, na talerzu. Nigdy nie miała jednak znaczenia kultowego, choć wartość ma wielką. Dziś Łącko jest miejscem kultu bł. s. Celestyny Faron, zamordowanej w hitlerowskim obozie, która swoje życie oddała w intencji świętości kapłanów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Wielka trójka

Gdyby wziąć pod uwagę tylko to, co było, to niewykluczone, że Łącko powinno stanowić centrum ruchu pielgrzymkowego w diecezji.

Święty Antoni

Religijne powody, by przybyć do Łącka, są co najmniej trzy. Historycznie patrząc, pierwszym z nich byłby kult św. Antoniego. „W Łącku miał niegdyś kaplicę, która stała na terenie dawnego folwarku klarysek starosądeckich, właścicielek miasteczka i parafii” – pisze ks. Władysław Szczebak. Tam właśnie miały chronić się zakonnice kilkakrotnie przed „złym powietrzem”, czyli zarazą. W tymże kościółku był obraz św. Antoniego Pustelnika, łaskami słynący. Zarówno kościół, jak i kult nie przetrwały do naszych czasów. Po kasatach józefińskich klaryski straciły Łącko. Kościół rozebrano, a cyrkuł sprzedał majątek. – Podobno jednak pobożny Żyd, który kupił teren i to, co zostało, odniósł obraz na plebanię – mówi urodzony w Łącku miłośnik jego historii ks. Stanisław Kowalik.

Ów otoczony niegdyś kultem obraz św. Antoniego znajduje się dziś w Muzeum Diecezjalnym. Pamiątką dawnych lat był kiedyś „cech św. Antoniego”. – Za moich czasów zarówno tego cechu, jak i innych śladów kultu św. Antoniego już nie było – mówi ks. Antoni Tworek, który 50 lat temu był w Łącku wikariuszem.

Matka Boża Szkaplerzna

Drugim powodem, by przyjechać do Łącka, był kiedyś łaskami słynący obraz Matki Bożej Szkaplerznej. Wspominany jest raz w dokumentach z połowy XVIII wieku. Reszta to hipotezy. W głównym ołtarzu jest obraz MB Szkaplerznej, a nawet ma namalowane korony, co może świadczyć o niegdysiejszym kulcie. – Obraz ten kiedyś wyglądał zupełnie inaczej. Został trochę przemalowany i Matce Bożej Promienistej prawdopodobnie domalowano szkaplerz – zauważa ks. Kowalik. Jednak w znajdującej się z prawej strony od wejścia kaplicy św. Antoniego jest drugi wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej. – To jest starszy obraz od pierwszego, z głównego ołtarza. Widać też większy kunszt malarza. Kto wie, czy to nie ten obraz kiedyś otoczony był w Łącku kultem – zastanawia się ks. Józef Trzópek, proboszcz parafii. Jak duży był to kult? – Chyba mimo wszystko niewielki, bo dawniej na szkaplerzny odpust chodziło się jednak do Jazowska – przypomina Tadeusz Maciuszek, parafianin.

Święty Jan Chrzciciel

Trzecim powodem, by nawiedzić Łącko, mógł być kiedyś św. Jan Chrzciciel, patron parafii, towarzyszący od wieków wspólnocie. Z kościoła w Łącku pochodzi bowiem jeden z cenniejszych eksponatów Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie – rzeźba „Głowa św. Jana Chrzciciela” z połowy XIII wieku, przedstawiona już po ścięciu, na talerzu. Nigdy nie miała jednak znaczenia kultowego, choć wartość ma wielką. Dziś Łącko jest miejscem kultu bł. s. Celestyny Faron, zamordowanej w hitlerowskim obozie, która swoje życie oddała w intencji świętości kapłanów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się